Santa Caterina Blu
Pociąg relacji Bydgoszcz-Katowice powoli sunie poprzez lasy otaczające moje rodzinne miasto, godzina 7:04, piękny, słoneczny poranek, ciepło promieni słonecznych na policzku, widok lasów i pól, jeszcze spowitych poranną mgłą, przewija się za oknem, jednostajny turkot kół pociągu i bliskość przyjaciół jadących w tym samym przedziale.
Jeśli miałbym podać definicję szczęścia, czy też metaforycznie opisać sens życia, zapewne użyłbym takiego opisu.
W tak cudownych okolicznościach przyrody grzechem byłoby nie zażyć tabaki, tym bardziej, że stanowią one jeden z tych nieuchwytnych momentów w życiu, kiedy można nieomal dotknąć Absolutu.
Wyjmuję zatem mój kaszubski rożek, nieodzownie związany już z moją osobą, wręcz w dziwny i nieopisany sposób zrośnięty z moją duszą, stanowiący jedność z ciałem i umysłem, nierozerwalnie złączony z istotą mego bytu i samą osnową rzeczywistości. Niezatarty upływem czasu element treści i formy.
Wysypuję na dłoń odrobinę jasnobrązowego, nieco suchawego już pyłu. Z namaszczeniem, szacunkiem i uczuciem, należnym cząstce własnego jestestwa unoszę ją ku twarzy, ku nosowi, ku oczom.
Z zadowoleniem spoglądam na ten drobny, nieco nieregularny proszek, delektuję się jego fakturą, ciepłą, kojącą barwą.
Delikatnie zaciągam życiodajny tlen wraz z orzywczymi drobinkami, które przyjemnie łaskoczą wnętrze nosa. Uśmiecham się do siebie, do wspomnień, do przyjaciół.
Ciepły, kojący aromat Virginii spowija mnie, moje otoczenie i moje myśli. Lekko orzechowy tytoń, z drobnymi akcentami siana wygrzanego w promieniach letniego słońca ma w sobie coś niedopowiedzianego, mistycznego.
Ulotny, piękny moment perfekcji.
TOP25