Czy to bliźniak, czy to klon
Niektórzy z nas mają braci, inni siostry, jeszcze inni dwóch braci lub dwie siostry - jest mnóstwo możliwości. Po prostu - mają rodzeństwo. Choć sam jestem jedynakiem to nie sprawia mi kłopotu rozróżnienie potomków tych samych rodziców. Z reguły są oni do siebie w jakiś sposób podobni - mogą mieć oczy po matce, podobne rysy twarzy, odstające uszy. To coś, co sprawi, że widząc ich po raz pierwszy w życiu, równie pierwszą myślą będzie: "o! to zdaje się być rodzeństwo". A mimo to, gdy lepiej ich poznamy, nigdy ich ze sobą nie pomylimy. Są podobni - ale inni.
Ktoś z czytających może znać jakichś bliźniaków. Osobiście, rzecz jasna. Tu z odróżnieniem jest nieco ciężej, ale mimo pozornej prawie-identyczności wizualnej, obaj różnią się nieco zachowaniem - ich też nie pomylimy, a przynajmniej nie tak łatwo.
Z kolei większość - jak przypuszczam - widziała film Gwiezdne Wojny i wie co nieco o klonach. Może ktoś z Was sięgnął po książkowe rozszerzenia uniwersum z odległej galaktyki i miał styczność z powieścią "Posłuszeństwo", opowiadającego o klonach odmawiających wykonania rozkazu 66. Podobne motywy niezależności i odmienności przewijały się w Expanded Universe dość regularnie. I nawet idealne genetycznie kopie, w dodatku z ingerencją w geny niezależności, teoretycznie uczynienie z nich biologicznych robotów do zabijania i wypełniania rozkazów, nie wypleniło do końca indywidualnych skłonności.
Nie rodzeństwo, nie bliźniak, nie klon. Jak więc nazwać Edelfruchta? Nie mam pomysłu. Ale w tę cudacznie identyczną rodzinę zaliczymy:
- St. Georgen Bräu
- Johnny Apricot
- FC Bayern
- Gawith Apricot
- i gwiazdę wieczoru: Edelfrucht
Wspomniane tabaki nie różnią się absolutnie niczym. Dwie pierwsze to jawnie przeetykietowany Gawith - pierwszy dla jednego z browarów, drugi na rynek austriacki. Pozostałe trzy miałem okazję skosztować i - w pełni ufając mojemu zmysłowi powonienia - różnice między nimi mieszczą się w marginesie błędu, spowodowanego być może datą produkcji, być może datą przechowywania. Jeśli jednak nie ufacie możliwościom interpretacyjnym moich struktur węchowych, zajrzyjcie na stronę, gdzie podany jest skład tabak produkowanych w Niemczech (do odnalezienia w dziale "Różne zagadnienia z firmami związane" na forum. Różnice między nimi są doprawdy kosmetyczne i wynoszą 10-20 mikrogramów substancji aromatyzującej na gram tabaki, co jest marginesem błędu w najdokładniejszych przyrządach pomiarowych. Można więc założyć, że skład jest identyczny.
Edelfrucht jest więc zabiegiem marketingowym mającym na celu zwiększenie sprzedaży Gawitha, z tym, że pod inną marką. I to po raz kolejny, choć nie wiem, który z tych razów był pierwszy. Na plus można zaliczyć saszetkę, która swoją stylistyką przypomina mi lata '50.
Cóż więcej mogę o niej powiedzieć, skoro jest to Gawith? Nic ponad to, co napisałem o Gawithcie i choć zdaję sobie sprawę, że w jego recenzowaniu nie postarałem się wcale, to nie mam nic do dodania. Ot, tabaka od której wielu zaczyna, na której wielu kończy, która wśród tabak nie wybija się niczym poza popularnością i.. sentymentem. Wszak Pöschl Tobacco na swojej stronie internetowej deklaruje, że posiada 95% niemieckiego rynku tabaki i 50% światowego. W swoim życiu wysznupałem tyle Gawitha, że z czystym sercem mogę powiedzieć - "mam w tym swój udział!".
Dlaczego więc taka niska nota? Ano plagiatów nigdy nie ocenia się wysoko - nawet jeśli to plagiat samego siebie.
Muszę chyba być jedyną osobą, która potrafi rozróżnić wszystkie wymienione tabaki (nie licząc St. Georgen Bräu, bo takowa nie istnieje). Dlatego mam wątpliwości do fragmentu "10-20 mikrogramów substancji aromatyzującej na gram tabaki". To znaczy, że nie istnieją inne substancje aromatyzujące? Mógłbym się zgodzić, że konsystencja jest ta sama dla wszystkich wymienionych, ale w aromacie różnice są.
Miałem na myśli Keller Prise. Co do substancji aromatyzujących - słuszna uwaga z Twojej strony. Aczkolwiek ilość wszelkich innych substancji jest identyczna, prócz tych mikrogramów, więc to w zasadzie te same tabaki, z co najwyżej kosmetycznymi poprawkami.
A te różnice, które wyczuwasz, mogą być spowodowane sposobem przechowywania tabak. Jakiś czas temu potrafiłem wyniuchać miejsce zakupu Gawitha - czy był z "budy", Dworca czy Pomorskiej. Te z "budy" były najświeższe i miały więcej mentolu, na co zapewne miała wpływ bliskość kilku placówek oświatowych, przez co dostawy były częściej, z Dworca były nieco ziemiste i słabsze w aromacie, a z Pomorskiej optymalne i nieco bardziej mdłe.
Keller Prise? Czy to nie była czasem jakaś tabaka reklamowa, bo średnio sobie przypominam takową. Przez chwilę myślałem, że chciałeś do tego grona wtrącić Hallertauer Hopfenprise, którego konsystencja jest podobna do gawithowej, ale w aromacie się wyróżnia. Stąd też moje pytanie o substancje aromatyzujące, które w każdej z wymienionych tabak mogą być różne lub te różnice w składzie aromatycznym są minimalne. Reszta substancji raczej udowadniałaby fakt, że omawiane tabaki mają podobną konsystencję. Pokusiłbym się jeszcze o dorzucenie do grona Jubiläums Prise, który również mógłby należeć do rodziny.
Na moją obronę mogę powiedzieć tyle, że wszystkie produkty jakie wymieniłeś miałem absolutnie pierwszej świeżości (oprócz Johnnego, który i tak wiadomo z pierwszej ręki, że to Gawith). Zresztą po co byłoby umieszczanie samych Gawithów w wiadomym niemieckim spisie?
Keller Prise to była tabaka niemieckiego browaru St. Georgen Bräu, na której był napis: "Inhalts: Gawith Apricot Snuff".
http://images62.fotosik.pl/561/b3164c15b75f8e1a.jpg
Rzeczywiście, coś mi się przypomina, że kiedyś na forum o tym było. Ciężko spamiętać te wszystkie przeetykietkowane tabaki Poschla czy Bernarda, służące wyłącznie celom reklamowym. Dziękuję za przypomnienie.
TOP25