Paul Gotard naprawdę mnie zadziwia. I tym razem nie chodzi o jakiś wyjątkowy aromat, a o zwykły mentol. No bo ileż można zrobić tabak mentolowych? W ofercie Paula znajduje się Mint (mięta z mentolem), Iceberg (mentol z czymś kamforo-podobnym), Medicated 1790 (chyba najlepsza ich mentolówka), White, White Caffeine, White Cherrymint, White Bananamint (wszystkie białe, mentolowe, czasami z jakimś dodatkiem zapachowym). I jest jeszcze Menthol Strong, który jest przedmiotem tej recenzji.
Ja naprawdę nie mam nic do mentolu, dopóki jest stosowany z umiarem i pomysłem. Moim zdaniem lepiej byłoby, gdyby ludzie od Paula zrobili jedną, dwie dobre, ponadprzeciętne mentolówki, zamiast tak rozmieniać się na drobne. Co prawda Medicated 1790 ich trochę rehabilituje, ale niedosyt pozostaje. Wróćmy jednak do „Silnego Mentolu”
Produkt zamknięty jest w „radfordowskiej” tabakierce, z praktycznym suwakiem. Muszę przyznać, że im dłużej obcuję z tym typem opakowania, tym bardziej je sobie cenię.
Po wysypaniu na rękę naszym oczom ukazuje się stosunkowo jasny, średnio wilgotny i jednolicie zmielony tytoń – standard, do którego przyzwyczaił nas już Poschl.
O ile do tej pory wszystko wygląda w porządku, o tyle wrażenia po zażyciu nie są już takie fajne.
Momentalnie w nos uderza ogromna dawka mentolu, zbyt mocnego jak na mój gust. Będę z Wami szczery. Menthol Strong jest po prostu zbyt „strong”, jego zażywanie jest zwyczajnie nieprzyjemne. Cały nos niemiłosiernie szczypie i piecze. Nawet szybkie wydmuchanie go nie przynosi ulgi – tabaka na kilka godzin podrażnia atrybut tabaczarza.
Powiem tak: Moim zdaniem ta tabaka została stworzona tylko po to, żeby sprawdzić ile da się wycisnąć z mentolu. Żeby nie było, lubię od czasu do czasu potraktować śluzówkę jakąś mocną mentolówką, ale ta jest po prostu przesadzona. No ale jeśli ktoś lubi bardzo mocne, mentolowe kopnięcie to czemu nie. Tylko, żeby potem nie było jęczenia, że nie ostrzegałem.