TOP25SNUFFTop25snuff
Rating card · top25snuff
Fruity
Flavour
Orange
Pack weight
10 g · plastic
Rating distribution8 reviews
5★2
4★4
3★2
2★0
1★0
Tobacco product · damages your health18+
Gawith Hoggarth TT Ltd

Dry Orange

Flavour weight 80% 3.88
Packaging weight 20% 4.56
Add a review

Reviews

8
Michał TOP reviewerPL
4.6

Kwiat pomarańczy

Dry Orange kupiłem w dwudziestopięciogramowej tabakierce - to był na pewno strzał w dziesiątkę i nie mam co do tego wątpliwości. Na pierwszy rzut oka pomyślałem, że przypomina trochę opakowanie na tabletki. Jest to biały walcowaty, zgrabny pojemniczek z zakrętką - praktyczny i wygodny (trochę łatwiej dosięgnąć tabaki, niż w przypadku F&T), więc nie mogę mieć i nie mam do niego zastrzeżeń. Etykietka, jaką producenci nakleili na tabakierkę jest identyczna (no, może poza rozmiarem - a tego nie sprawdzałem) jak na tabakierkach dziesięciogramowych: prosta i estetyczna.
Jeszcze mała uwaga dotycząca tabakiery: w odróżnieniu od pudełeczek mniejszej gramatury nie nasypiemy jej za dużo, bo jest przystosowana do tego, by zawartą w niej tabakę zażywać szczyptami.
Wygląd i zmielenie! Cóż, nic nadzwyczajnego, bowiem tego, że tabaka jest zmielona w sposób raczej przeciętny, jeżeli porównać ją do średniej tego, co zwykle dostajemy w produktach GH, SG, WoS, czy pokrewnych (brytyjskich!). Biorąc pod uwagę całą resztę (tu warto przypomnieć sobie wygląd jakiegoś schmalzlera) to jest to jednak dość drobny proszek, ale jednak nie pył.
Jeżeli ktoś od razu uzna to za wadę to mogę pocieszyć tym, że wilgoć jest dość duża - ziarenka się delikatnie zlepiają. Wystarczy, że dotkniemy powierzchni tabaki dwoma palcami i jest już bardzo prawdopodobne, że mamy na nich ilość tabaki, która odpowiada jednemu jej zażyciu. Myślę, że jeżeli ktoś nie zasysa powietrza jak odkurzacz to nie ma co się martwić, że... Dostanie pylicy płuc. ;)
Jeżeli już kupować, to na pewno w 25-ogramowych tabakierkach: na pewno bardziej pomagają zachować tą wilgotność.
Kolor? A tak naprawdę to nigdy nie wiem do końca, jaki jest. W przypadku schmalzlerów można napisać jak bardzo jest czarny, ale tutaj? Brązowy, ale raczej ciemniejszy, niż jaśniejszy. Mimo wszystko blisko średniej - tyle powinno wystarczyć. Może przydałaby się osoba innej płci, ale: kto rozróżnia kakaowy, czekoladowy i brązowy? :)
Aha - rzadko występują też jasnobrązowe większe drobinki różnego kształtu (np. "patyczki").

Uf - o ile powyższe dwie kwestie nie zmusiły mnie do dłuższego zastanowienia się to smak Dry Orange, a co za tym idzie także jego ocena już tak.
Pomarańcza - to jest na pewno. Słodka, soczysta i naprawdę wyraźna. Gdybym to wiedział to dawno zakupiłbym tą tabakę! Na szczęście mam ją teraz. To jednak nie wszystko. Jest tu też dodatek "ogólnokwiatowy" oraz - no jakżeby inaczej? - tytoń.
Zastanawiałem się chwilkę gdzie jest wspominana przez niektórych owa skórka pomarańczowa: na mój nos coś podobnego do tego smaku pojawiać się możę przez przełamanie smaku pomarańczy kwiatami. A jeszcze jest tytoń...
Może to się niekiedy wydawać gorzkie - czasami mam wrażenie jakiejś wytrawności, ale częściej czuję kwiat pomarańczy. Jak on pachnie? Nie mam pojęcia, bo to tylko projekcja mojej wyobraźni. Dla pewnego uproszczenia można założyć, że smak pomarańczy uzupełniony jest jakimś nie do określenia kwiatem. Jednakże całość się dopełnia...
Jednakże choć zwykle to nie zawsze tak jest. Pomarańcza dość szybko znika, a jej proporcje w stosunku do innych wątków smakowych nie zawsze są takie same. Czasami zdarza mi się czuć tylko pomarańcze, a czasami tylko kwiaty. Proporcje bywają różne, a doznania smakowe zależą od nasycenia się tą tabaką i od tego, czy zażywamy inne produkty w większym stopniu, niż jest to zazwyczaj. Innymi słowy Dry Orange potrafi za każdym kolejnym razem zasmakować w troszkę inny sposób.
Muszę przyznać, że spodziewałem się czegoś innego, ale nie zawiodłem się.

Jeżeli ktoś nie przepada za tego typu tabakami to śmiało może sobie "myślowo" odjąć jedną gwiazdkę, bądź nawet pół więcej.
Ponadto przypuszczam, że jeżeli ktoś przeczytał recenzje i nadal nie czuje się zainteresowany to Dry Orange go nie usatysfakcjonuje swoim smakiem.

+ dynamiczna i ciekawa kompozycja+ pomarańcza!+ tabakierka 25g jest naprawdę ładna i funkcjonalna - smak pomarańczy mógłby się trochę dłużej utrzymywać- podejrzewam, że tabakierka 10g nie zachowuje wilgoci tak dobrze jak ta większa
Maciej PL
4.1

Dry... naprawdę DRY.

Nie zdawałem sobie sprawy co to za produkt, zobaczyłem jako nowość w mojej ulubionej trafice, więc kupiłem. Zażyłem standardową dla siebie ilość i... MOOOC! Nie moc aromatu, ale samej tabaki, z racji tego, że jest bardzo sucha(co wskazuje nazwa) wlatuje głęboko do nosa i podrażnia śluzówkę.
Kolejnym razem wziąłem już odpowiednio mniej i wtedy do nozdrzy dotarła przyjemna, ale nie nachalna woń pomarańczy, połączona z bardzo delikatnym tytoniem - dobre połączenie, chociaż suchość i bardzo drobne zmielenie może niektórym przeszkadzać.

Wielkość i kształt jak w Poeschlowkiej Ozonie Cherry(wersji 10g) czy Alpinie, złożona z dwóch części. Jedna koloru lustrzanego złotego, druga, jak i zamknięcie brązowego, co daje niecodzienne i ciekawe połączenie. Kolorystyka tabakierki zaskakuje tak jak jej zawartość.

+ Delikatny, nienachalny aromat+ Ładna tabakierka - Niektórym może przeszkadzać drobne zmielenie i suchość
Rocco S. TOP reviewerPL
3.7

Pomarańcza i angielska mgła

Western Glory i M4X od Gawith Hoggarth powaliły mnie wręcz na kolana swoimi aromatami, stając się jednymi z moich ulubionych tabak. Za każdym razem. gdy kupuję produkt blenderów z Kendal, wiążę z nim wielkie nadzieje. Tak też było w przypadku Dry Orange. Fakt, przeczytałem o niej kilka recenzji, ale musiałem na własnym nosie przekonać się o jej jakości. Wracając z trafiki, zadawałem sobie pytania: czy dorówna ona moim faworytom tej firmy, czy będę do niej wracał? Miałem się o tym przekonać już wkrótce...

Zmielenie i wilgotność nie zdziwiły mnie wcale. Jasnobrązowy, suchy proszek, o bardzo drobnym zmieleniu przypomina inne produkty tej firmy. Żadnych niespodzianek, i dobrze, bowiem ja akurat gustuję w sypkich angielskich tabakach.

Tabakierka również tradycyjna. Dry Orange zakupiłem w wersji z matowym połyskiem. Szkoda, bo osobiście wolę te z imitującym złoto, połyskującym plastikiem. Prezentuje się wtedy bardziej wykwintnie i elitarnie. Ale löwenowski odcień też nie wygląda najgorzej. Tabakierka jest solidna, natomiast żółto-biała naklejka - prosta i skromna, aczkolwiek gustowna. Nie przeszkadza mi nawet brak zgrania między konsystencją tabaki a otworem w tabakierce. Trochę cierpliwości i precyzji zniweluje problem.

A cóż zawarto w 10-gramowym pudełeczku? Jak już wspomniałem, zaserwowano nam drobno zmielony tytoń. Aplikujcie go z wyczuciem, niezbyt hojnie, bowiem już sama jego konsystencja zwiastuje nam krótką acz intensywną przejażdżkę rollercoasterem. Chłopaki nie płaczą... chyba, że po tego typu produktach. Chwile wzruszenia trwają jednak krótko. Kiedy wyschnie ostatnia łza, zaczynamy odczuwać cicho pobrzękujący aromat suszonej skórki pomarańczowej i tytoniu w lekko słodkawej otoczce. Szkoda tylko, że aromat jest tak słabo zaakcentowany, przygrywa jakby w cieniu, uwięziony chce się uwolnić, ale nie może. Wielka szkoda. Na pocieszenie dostajemy jednak dodatkowy, ukryty aromat, a mianowicie nutę korzenną. Ja osobiście lekko wyczuwam goździk gdzieś tam w oddali. I w tym momencie nachodzą mnie skojarzenia, kojące niczym ciepły koc podczas popołudniowej drzemki, gdy za oknem leje i wieje. Mama zawsze na święta Bożego Narodzenia nadziewała pomarańczę goździkami. Z czasem już w całym domu unosił się specyficzny ciepły i słodko-gorzki aromat - jeden z tych kojarzących mi się właśnie ze świętami. W tej tabace mamy tego maleńką namiastkę, niezbyt wyraźną, aczkolwiek przyjemną. Szkoda, że Dry Orange pieści nasze nozdrza tak krótko.

Reasumując, nie zawiodłem się na tym produkcie. Nie wywołuje może tylu zachwytów, co wymienione na wstępie tabaki, ale uważam go za specyfik wart spróbowania. Gdyby aromat trwał dłużej i nuta byłaby bardziej wyeksponowana, byłoby bardzo dobrze. W tym momencie mam dylemat z wystawieniem oceny, bowiem 4 byłaby zbyt wysoka, a 3 zbyt krzywdząca. Nie pozostaje mi więc nic innego, jak stanąć gdzieś pośrodku. Jak już powiedziałem, Dry Orange z pewnością dostarczy Wam ciekawym doznań, a dodatkowo potrafi całkiem nieźle orzeźwić. Produkt dobry, bez dwóch zdań.

+ Kojący, słodki aromat+ Moc+ Tytoń+ Tabakiera - Krótkotrwały aromat- Nuta zapachowa mało intensywna- Mała nieszczelność tabakierki
Jerzy K. PL
3.3

Przestroga lub zachęta

Coś dla wielbicieli smaku tytoniu. Dla pospolitego użytkownika "wali kurzem, albo kieszenią". Niewtajemniczonym w markę nie polecam

+ Najlepsze w całej tabace jest pudełko. Jest bardzo ładne, choć nie idealne. Po pewnym czasie blaszka traci blask, a napis z etykiety się ściera. Oceniam na 4.5, ponieważ uważam, że jest ona niewiele za duża na kieszonkowe rozmiary (można ją tam pomieścić, chociaż nie jest to tak komfortowe).+ Nie można powiedzieć, że jest słaba+ chociaż na pobudkę się nadaje - Jest o wiele za sypka. Ilości usypane zazwyczaj wyglądają tak, że ciężko wyrobić się z jedną szczyptą, a wciągając wprost z rąsi, lub lufki (czego propagatorem nie jestem) gardłościsk jest gwarantowany.- Smak nie jest zbyt popularny. Tytułowa pomarańcza jest wyczuwalna i nienachalna. Dominujący jest stylowy aromat tytoniu, przypomina wyroby Angoli.
Łukasz W. TOP reviewerPL
4.0

Pomarańcza czy gruszka?

Sypkość Dry Orange, pech, ciekawość oraz zamknięcie na poschlowską zatyczkę złożyły się na to, że przy pierwszym zażyciu nasypało mi się nieco za dużo - na tyle, że tytoń utworzył na ręce spory kopczyk. Cóż to dla mnie? - pomyślałem - ponoć to kobieca tabaka. Wciągnąłem więc dość gwałtownie i pożałowałem. Ostro mnie przydusiło, z oczu popłynęły łzy a z nosa strumień. Naturalnie chusteczek przy sobie nie miałem. O kontemplowaniu aromatu mowy nie było - czułem w prawdzie coś cytrusowego ale byłem tak poirytowany całą sytuacją, że stwierdziłem iż przypomina mi to Ozonę Orange i w ogóle jest beznadziejne i zaraz wystawię jej tutaj 3 albo i gorzej. Kiedy już doszedłem do siebie rzuciłem ohydztwo na dno plecaka i zapomniałem o nim do końca dnia. Wieczorem postanowiłem dać Dry Orange drugą szansę. Ostrożnie sypnąłem niewielką ilość i...
... cóż za wspaniały aromat. Przy mniejszej dawce skojarzenia poschlowskie całkowicie znikają. Pojawia się natomiast wspaniały, subtelny, bardzo naturalny aromat kandyzowanej (bądź suszonej) skórki pomarańczowej poparty równie delikatnym aromatem tytoniu. Druga warstwa to aromat dość trudny do określenia - jest słodki, trochę korzenny, trochę delikatnie śmietankowy. Sprawia on, że zapach ewoluuje w nozdrzach budząc z kojarzenia ze słodkimi soczystymi gruszkami (takimi słodkimi i lepkimi aż rozpadającymi się w rękach).
Zdecydowanym minusem Dry Orange jest jak dla mnie konsystencja - zbyt sucha i drobna . Niemal zawsze odrobina leci dalej niż powinna powodując kaszel.
Mimo to tabakę oceniam wysoko i polecam osobom potrafiącym docenić łagodne i subtelne aromaty.

+ piękny, łagodny, naturalny aromat owocowo-korzenny+ dobry jakościowo tytoń - zbyt sypka i sucha- nieporęczna tabakierka
Piotr TOP reviewerPL
4.2

Tajemnica

Tabaka, która stanowi dla mnie swego rodzaju zagadkę. Suszona pomarańcza. Pierwsze skojarzenia: piasek pustyni, kolor sjena palona i "W poszukiwaniu straconego czasu" Marcela Prousta. Dlaczego tak? A bo ja wiem! Freud powiedziałby pewnie, że to kwestia seksu, Kant, że moralności, a Sartre, że ma wszystkich gdzieś. Tak czy inaczej, pomarańcza jest i owszem, ale skryta za kotarą tkaną z dziwactw. Z kwiatowych impresji, z owocowych sennych wizji. Z drugiego planu tej tabaki płynie niesłychanie miodna słodycz, znać dobrej jakości, solidnie przefermentowaną wirginię. I właśnie ten tytoniowy cukier fantastycznie kontrastuje z suchością, zmielonych w drobniuteńki pył, liści - jest jednocześnie duszno i gorąco. To kurz, oblepiający twarz argentyńskiego wędrowca, gdy z południowego nieba strumieniami leje się słoneczny żar. To pył, wirujący wśród zatęchłych uliczek Barcelony, gdy topi się asfalt, a przechodnie uciekają na jedną stronę drogi, w poszukiwaniu cienia parterowych kamieniczek. Jest pięknie i ciekawie, tylko trzeba się w ten smak zagłębić, pomyśleć, zadumać się choć chwilę. Tabaka niejednoznaczna, nie do końca uchwytna, ulotna, dziwna. "Myśli kobiece chadzają opłotkami!" - mawiał kiedyś mój anglista, człowiek zacny i życiowo doświadczony. Coś mi się zdaje, że Dry Orange to bardzo kobieca tabaka.

+ ciekawy, intrygujący smak,+ wysoka jakość, - brak,
Karol S. TOP reviewerPL
3.2

Dry Orange

Druga moja tabaka od Gawitha Hoggarta. Po świetnym Spartanie skusiłem się na suchą pomarańczę. Na samym wstępie chciałbym zaznaczyć, że nie wyobrażam sobie jakiejkolwiek innej nazwy dla tej tabaki. Przymiotnik "dry" jest tutaj ujęty arcymistrzowsko. Suchość to drugie imię tej tabaki, biorąc pod uwagę każdy mankament.
Tabakę zakupiłem za 8,50. Cena nie jest wygórowana. Na szczęście w kraju nad Wisłą nastały takie czasy, że mamy ogromny wybór tabaki. Oczywiście stwierdzam to, pamiętając to co było chociażby z 3 lata temu. Wtedy były trochę inne czasy, ale na szczęście dla nas te czasy już minęły. 8,50 za 10 gramów tabaki to dobra cena.
Pudełko złotawe, z żółtą naklejką i czarnym napisem "Dry Orange". Eleganckie.
Co do zawartości po raz pierwszy możemy już stwierdzić, że jest "dry". Wysypujemy na rękę suchą brązową tabakę. Bardzo mocno zmielona, pylista. Sucha jak pustynia. Koloru jasnobrązowego, ewentualnie bardzo mocno wysuszonej skórki pomarańczy. Trzeba uważać, żeby tabaka została w nosie, a nie w naszym gardle.
Po wciągnięciu znowu czujemy suchość tej tabaki. Nasz nos jest raczony delikatnym aromatem pomarańczy. W tle czujemy "suchość" tytoniu. Przynosi skojarzenie z kurzem. Czuć lekką nutkę pomarańczy, trochę kurzu, trochę owej suchości i w sumie nic więcej. Aromat nie utrzymuje się długo. Czujemy go kilka chwil. Później zanika niespostrzeżenie. Nim się obejrzymy aromat już uciekł. W takim razie przypomnijmy sobie jaki on jest. Wciągamy kolejny raz i sytuacja się powtarza. Znów gdzieś ukradkiem ucieka. Jakby taka trochę wstydliwa ta nasza "sucha pomarańcza". Tabaka ta jest oschła dla naszego nosa. Nie pieści nas swym bogactwem. Ot taka skromna pomarańcza, która nie chce być za długo w centrum uwagi.
Nie mogę powiedzieć, że zawiodłem się na tej tabace, bo nie wiedziałem czego się spodziewać. Tabaka ta jest dobra, ale jakaś nieśmiała. Szybko popada w zapomnienie. Może gdyby aromat był lekko mocniejszy nasza "sucha pomarańcza" zapadałaby na dłużej w pamięć. Nie zrażam się, bo nie ma czym. Zapewne wielu osobom przypadnie do gustu, jednak dla mnie jest za bardzo nieśmiała, a szkoda...

+ Przyjemna - Mimo tego, że przyjemna to mimo wszystko zbyt nieśmiała- Suchość, zmielenie może wielu odrzucać
Łukasz PL
5.0

Dry Orange nabyłem jakiś czas temu, odkupując od kolegi, który zrobił zakupy w Anglii za kilkanaście złotych (nie pamiętam dokładnie). Tabakiera tego produktu jest typowym prostokątnym opakowaniem wykonanym z plastiku, jakie znamy z wyrobów Poschla. Tabaka ta jest dość mocno zmielona i sucha, co sprawia, że wydaje się być dość mocną. Po wciągnięciu najpierw czujemy jej moc, po czym stopniowo pojawia się subtelny aromat suszonej pomarańczy, kojarzący się ze świętami. Smak Dry Orange wybitnie kojarzy mi się z ciepłem, jest idealna zarówno do wieczorów przy komputerze i herbacie, jak, i rozmów przy wiosennym piwie. Z pewnością jest to świetna tabaka, ale na pewno nie każdemu przypadnie do gustu ;).

Add your review

Only logged-in users can add reviews.