A co mi tam, opiszę kolejny aromat od GH. Siódmym opisywanym produktem z tej stajni będzie Cinnamon. Powiem Wam szczerze, że pierwsze jej zażycie nie przyniosło pozytywnych doznań i odczuć. Wręcz przeciwnie, byłem srodze zawiedziony, rozczarowany... pozostał ogromny niedosyt. Wspomniałem o tym nawet na forum w wątku "Co zażywasz?" jakiś czas temu. Odłożyłem ją na długie tygodnie. W międzyczasie mój "arsenał" tabak od GH powiększył się o kilka sztuk, w większości produkty bardzo smaczne i zadowalające mój gust. Cinnamon leżał zakurzony, a zawartość pozostawała niemal nietknięta. Kilka dni temu naszła mnie ochota poobcować z tym produktem trochę dłużej. Drugie podejście zaowocowało nieco innymi odczuciami...
Tabakierka nie grzeszy oryginalnością, podobnie etykieta - niby nic specjalnego, ale dla mnie to jedne z najdumniej prezentujących się opakowań w kolekcji. Takie mam odczucia i już. Lubię ich skromność i elegancję zarazem. Cinnamon posiadam w matowo-złotej wersji tabakiery.
Konsystencja nie wyróżnia się niczym szczególnym. Tabaka o jasnym odcieniu brązu posiada dość drobne zmielenie (choć nie na pył) i minimalną wilgotność, jest wręcz sucha. Apeluję więc o ostrożność przy jej zażywaniu. Jak sugeruje kolega zurmo, najlepiej aplikować ją szczyptami, choć ja "spożywam" ją z ręki. Przy odrobinie wprawy nie będzie z tym najmniejszego problemu.
A teraz odpowiedzmy sobie na pytanie, jaką zawartość cynamonu mamy w Cinnamonie? Przyznam się, że na samym początku mojej styczności z tym produktem, miałem ochotę odłożyć go gdzieś do szuflady i zażywać tylko w chwilach posuchy tabaczanej. Najgorszy ze stajni GH - tak mógłbym go wtedy określić, bez żadnych wyrzutów sumienia wystawiając "pałę". Dziś troszkę mi wstyd, że zbyt pochopnie oceniłem tę tabakę, czego zazwyczaj nie czynię. Dziś jestem bardziej świadomy swych słów, bardziej świadomy tego, co czuję po jej zażyciu. Otwierając zatyczkę, nie uświadczycie uderzenia cynamonu, jego wyraźnej słodko-ostrej natury. Zamiast tego poczujecie kojący, ciepły aromat przywodzący na myśl tę przyprawę, pewną nutę tajemnicy, która za chwilę zostanie obnażona. Usypujemy mały kopczyk na dłoni i z należytą ostrożnością zażywamy... Małe uszczypnięcie w nozdrza spowodowane konsystencją to norma w większości produktów GH. Z niecierpliwością czekamy na tytułowy aromat. Przychodzi po chwili - ciepły, słodki, a zarazem lekko pieprzny... ale niestety mało wyraźny. To chyba największa wada tego produktu. Mimo to jest całkiem przyjemnie, możemy się przy nim odprężyć. Sama nuta zapachowa nie jest może idealnym odzwierciedleniem dobrze nam znanej przyprawy, ale mimo wszystko wrażenia są jak najbardziej pozytywne. Dołóżmy do tego tytoń i ten charakterystyczny akcent drewna, a otrzymamy aromat, mimo że nie wybitny, to akceptowalny i zadowalający. Całość nie trwa zbyt długo, ale na to jestem jeszcze w stanie przymknąć oko.
Reasumując, Cinnamon na samym początku oceniłem bardzo surowo, zbyt surowo. Jest kilka mankamentów, które absolutnie nie pozwalają mi wystawić jej maksymalnej noty. Ta ocena zarezerwowana jest dla tabak wybitnych, których GH ma kilka w swojej ofercie. Cinnamon do nich nie należy. Ale nie zamierzam również zmieszać jej z błotem. Cynamon w wydaniu z Kendal to produkt przyzwoity, tylko tyle i aż tyle. Nie jest to tabaka ciężka i nachalna, dzięki czemu dla wielu może stać się produktem do codziennego zażywania. Dla mnie zabrakło tej wyrazistości rodem chociażby ze Spartana czy Peppermint, to zupełnie inna liga.
Polecić czy nie polecić? Spróbujcie, bo produkt ten należy do tych, które mogą zasmakować, więc wszystko zależy od gustu i nosa:) Spróbujcie, w końcu 8 zł to nie majątek.