Napoleon
Jeśli zapytać tabaczarz, która postać historyczna najbardziej kojarzy się mu z tabaką, to najpewniej odpowiedziałby - Napoleon Bonaparte. Nic w tym dziwnego, bo w końcu każdy zna legendę o sporych ilościach, które cesarz Francuzów zażywał. Pewnie ile szczyp zażył Napoleon, tyle i anegdot o nim postało. Dlatego też nie mogło być inaczej i również Napoleon nie tylko zapisał się na kartach historii tabacznej, ale także jak kilku innych tabaczarzy, zyskał sobie szacunek firm wytwarzającej tabakę. Jego postać stała się inspiracją dla firmy Bernad Tabak, która stworzyła 'Napoleona - la prise exquise'.
Dzięki tej tabace, legenda o Napoleonie Bonaparte miała być wiecznie żywa wśród środowisk tabacznych. Stało się jednak, że proszek ten, w pięknej złotej tabakierce, dzierżącej wizerunek cesarza, roku (bodaj) 2008, musiał pożegnać się ze wszystkimi. Jakiż wprowadziło to zamęt - legendarna tabaka Bernarda, z którą firma była przede wszystkim przez polskiego tabaczarza kojarzona, znikła z rynku?
Jednak legenda zażywającego tabakę Napoleona czy miłość jaką darzono proszek na jego cześć, są tylko ładną historia, która ma swoje odzwierciedlenie w tym co się widzi. Cesarz nie zażywał przeogromnych ilości tabaki, bo w końcu większość z tego spadała na podłogę, a bernardowskie czasy napoleońskie wytworzyły sobie mit cudnego pyłu wewnątrz pięknego pudełka.
Choć sam fakt, że opakowanie Napoleona złotym kolorem błyszczało, napawało już w przeogromnie miły nastrój i dawało wiele nadziei na skonsumowanie czegoś równie magicznego. Szczypta po szczypcie, chciało się przenieść w czasie, do Francji, do tych czasów, gdzie z napoleońskiej tabakiery raczyć się było można. Zawieść się zapewne mogli Ci, którzy w tej tabace chcieli odkryć dawno zapomniane aromaty, bądź chcieli spróbować tabaki paryskiej. Nic dziwnego, w końcu w tabakierce z wizerunkiem cesarza i francuskimi napisami, sam chciałbym takie cuda znaleźć.
Bernard jednak postanowił z Napoleona zrobić, nie tabakę zieloną (Kownoer) czy paryską (Pariser) - postanowił zrobić halb-schmalzlera. Czyżby to hołd od Bawarczyków w stronę cesarza - w końcu Królestwo Bawarii miało swój udział w wojnach napoleońskich?
Pamiętam jak kiedyś głoszono tezy, że Napoleon to tabaka dla mężczyzny. Bzdury. Ten wyrób na pewno mógłby być zaliczony do męskich, gdyby przez główny wątek aromatyczny, którym jest przywędzany tytoń, nie przeplatała się słodka kamfora. Uznać można by, że Bernard poprzez taką mechanikę chciał dać domorosłym tabaczarzom szansę, na przejście z "cukierkowatych tabak" na wyższy poziom.
Pomysł wg mnie iście ciekawy, bo sam nie jestem miłośnikiem tabak przypalanych (z to tytonie do palenia bardzo sobie cenię w takiej formie) - nie licząc toastów, jednak tutaj dostałem możliwość przyzwyczajenia się do nich w dość przystępnej formie. Zdecydowanie zachęcający początek do poznawania innych, bardziej klasycznych rodzajów tabak. I chwała za to Bernardowi.
Viva la prise exquise - niech żyje wykwintna szczypta
*Jeśli Bernard nie odtworzy tej tabaki, to myślę, że choć namiastkę aromatu miłośnicy innych używek tytoniowych mogą znaleźć chociażby w tytoniu papierosowym Red Bull Zware Shag.
Szkoda tylko że nie można jej nabyć ;x
TOP25