TOP25SNUFFTop25snuff
Rating card · top25snuff
Liquor
Flavour
Rum, tobacco
Pack weight
10 g · plastic
Rating distribution31 reviews
5★23
4★6
3★2
2★0
1★0
Tobacco product · damages your health18+
Bernard Tabak

Klostermischung

Flavour weight 80% 4.65
Packaging weight 20% 4.66
Add a review

In brief

Klostermischung is a schmalzler from Bernard Tabak in a plastic snuffbox with a side slider and a label showing a smiling monk; it used to be sold in a cardboard box with 50 g of snuff in a bag and a plastic spoon. The snuff is almost black, somewhat oily, usually described as coarsely ground and moist, although a few people find it on the dry side or point to hard clumps. Tobacco and smokiness dominate, with raisins, plum, vanilla, coffee and chocolate in the background. Rum is disputed: for some it is distinct, others do not detect it and speak rather of a smell of smoked sausage or lard. Reviewers emphasise its high nicotine strength and lasting aroma, and a recurring reservation is a burning drip into the throat.

Editorial summary based on 31 reviews by snuff takers

Reviews

31
Kacper *. PL
5.0

Gorący rum

Po wciągnięciu czujemy się jakby za naszym oknem szalała zimowa zamieć a my w spokoju siedzimy sobie na bujanym fotelu ogrzewając się ciepłem kominka :)W jeden dzień miałem okazje skosztować Aechta , Bayern Prise i tego o to Mnicha :)
Mnich okazał się z nich najlepszy więc go kupiłem.Komentarzy jest wiele : że schmalzlery są ciężkie , łatwo się do nich zrazić itp. W moim przypadku zakochałem się od pierwszego zażycia. W mnichu wyczuwamy rum z czekoladek po prostu (nie licząc tytoniu ze schmalzlera :) ) Przez jego "tłustość" czujemy przyjemne ciepełko w nosie. Dużo by pisać o jego zaletach ja po prostu dam 5 na 5 :) Polecam każdemu ! P

+ słodkość łączona ze schmalzlerem+ przystępna cena za jaką dostajemy najwyższej klasy produkt+ mały spływ+ zalet można wymieniać w kółko :)
Maksymilian PL
4.9

Po prostu Tabaka :)

Ach! Gdybym się wcześniej poznał na Shmalzlerach, to dzisiaj bym bogiem czystego nosa był. Smak jest boski, na pierwszym planie pojawiają się zioła, nie jestem pewny jakie, wyczułem je tylko raz, kiedy byłem na uczczeniu 500 lecia wódki Benedyktynki, w Soplicowie, po ziółkach, przychodzi czas na ... czekoladę, boską czekoladę, lekko gorzką, by po chwili zlać się w końcu w smak rumu, który łącząc się w całość przywodzi mi na myśl Barbossę, który stał się korsarzem, rum, który świadczy o jego pirackiej przeszłości, czekolada, wkroczenie w wyższe sfery i zioła, które pokazują Europę i po trochu także wyższe sfery.
Tabaka ta pokazuje mi wiele swoich twarzy, za pierwszym razem okazałem się zbyt niecierpliwym by poczekać na obiecany rum i wydmuchałem nos, lecz za namową przyjaciela, poczekałem i mój nos przeżył orgazm, pierwszy raz przeżyłem, można by tak powiedzieć, kobiecy orgazm, orgazm który trwał jakiś czas, a nie chwilowy. Wiem że opłaciło się wydać 15 zł na to cudo.
Jest to tabaka, która znakomicie przeczyszcza nos, a jak się kapucyn zapędzi to ścieka z nosa tak, że niestety trzeba mieć chusteczkę w pogotowiu.
Tabaka ta pasuje do wykwintnych trunków, polecam ją do whisky Green Label lub właśnie do ziołowych wódek, które podkreślą jej smak :)
Jest to tabaka, którą pokochałem dopiero po jakimś czasie, uwielbiam do niej wracać, kiedy mój nos jest tak zapchany, że nie potrafię przeżyć :)

+ Smak :)+ Przeczyszczenie nosa :d - Sypkość...- Wkurza mnie uśmiech tego mnicha...
Karolina S. PL
5.0

Bordeaux wśród tabak

To moja pierwsza recenzja, więc proszę o wyrozumiałość.
Tabaka jest jak wino. Ma zarówno swoje Komandosy i Beczułki, jak i wina z wyższej półki jak Bordeaux, czy Chateau. Wiadomo, każdy młody człowiek przeleci przez całą gamę najróżniejszych win, zanim dojdzie do najznakomitszych trunków. Tak i ja wyrosłam z Komandosów, jakimi w tym wypadku są prawie wszystkie Poschle, podkreślam- prawie, bo pośród nich są też prawdziwe perełki, jednakże jest w większości z nich coś, co mnie odrzuca. Nie mogę pogodzić się z tym nieprzyjemnym, przesadzonym mentolem, który z prawdziwą finezją niszczy nawet najcudowniejsze smaki.
Klostermischung jest właśnie takim Bordeaux wśród tabak. Kiedy otwieramy butelkę wina, robimy to ostrożnie, wąchamy, smakujemy, sprawdzamy, czy to jest to, co nam odpowiada, tak samo trzeba postępować z Mnichem. Kiedy tylko Klasztorna Mieszanka stała się częścią kolekcji od razu zrobiła w niej rewolucję. Przede wszystkim niesamowity aromat wędzonki i tytoniu stłumił zapachy wszystkich innych tabak, aż do momentu pojawienia się Stoka. Amatorzy Poschla, którzy zwykle ograniczają się do gimnazjalistów wciągających przesadnie długie kreski Ozony Raspberry, bo nie maja pojęcia o istnieniu innych tabak oraz dorośli ludzie, którym te tabaki faktycznie odpowiadają, mogą powiedzieć, że Mnich jest za mocny, nie czuć mentolu, że zmielenie jest złe... Ale właśnie o to chodzi! To jest w nim piękne. Jest cudowny! Ciemny, grubo zmielony, lekko tłusty tytoń otacza go magnetycznym urokiem, posiada genialny aromat dobrej jakości tegoż, połączony z niebanalnym i intensywnym zapachem wędzonki, a rum, ukryty i tajemniczy nadaje magicznej mistyczności i przyjemnie szczypie w nos, a co najważniejsze, nie ma w nim ni krzty przeklętego mentolu. Zażywają go ludzie, którzy potrafią docenić kunszt i szanują smak tradycji. Bracia Bernard bardzo dobrze wiedzieli co robią. Należy im się za to wielki pokłon. W przeciwieństwie do niektórych Poschli, Klostemischunga mogłabym zażywać na co dzień, ponieważ za każdym razem, gdy trzymam prześliczną tabakierkę z wizerunkiem mnicha z cwanym uśmieszkiem- oj tak! On bardzo dobrze wie, że będzie szczypało ;), czuję się jakbym otwierała ją po raz pierwszy w życiu. Jako osoba z chronicznym katarem muszę przyznać, że bardzo dobrze czyści nos, a aromat całkiem długo się utrzymuje. Kosztował 12 złotych, ale nawet gdyby kosztował więcej, nie żałowałabym pieniędzy na 10 gram tak niesamowitego i stonowanego wyrobu.
Na koniec chciałam pozdrowić Ralfa-p., który zainspirował mnie do napisania tej recenzji i uświadomił, że dziewczęta zachwycające się Mnichem należą do nielicznego grona. ;)

+ Nietuzinkowy smak,+ Mocny aromat tytoniu,+ Funkcjonalna tabakierka,+ Bordeaux wśród tabak,+ Dobrze czyści nos,+ Jest w nim "to coś". - Takowych nie dostrzegam, acz moja opinia nie jest ani odrobinę obiektywna.
Kasper P. 22 October 2012

Gratuluję pierwszej recenzji. Zasłużony plus.

Karolina S. 22 October 2012

Dziękuję. Cieszę się, że nie było tak źle :)

Patryk M. 22 October 2012

Brawo Skarbie świetna recenzja, ale kurcze zostaw mi trochę mnicha bo też go lubię:)

Grzegorz 22 October 2012

"Na koniec chciałam pozdrowić Ralfa-p., który zainspirował mnie do napisania tej recenzji i uświadomił, że dziewczęta zachwycające się Mnichem należą do nielicznego grona. ;)"

Mógłbym nawet rzec, że dziewczęta zachwycające się tabaką należą do nielicznego grona :)

Karolina S. 23 October 2012

Moi koledzy nie widzieli nic dziwnego w tym, że częstuję ich tabaką, ani w tym, że częstowałam dwie koleżanki, które zawsze z uśmiechem przyjmowały, dlatego dziewczyna z tabakierką w kieszeni nie wydawała mi się niczym dziwnym :)

Patryk M. TOP reviewerPL
5.0

KLOSTERMISCHUNG

Jest to mój pierwszy Schmalzler, więc nie wypowiem się zbyt fachowo, ale postaram się wypowiedzieć krótko i na temat. Klostermisung po prostu mnie urzekł pod wieloma względami. Po pierwsze tabakierka ma idealne zastosowanie jeśli chodzi o suwak. Piękny kształt dodaje jej dużej elegancji, widniejący na niej mnich, który przeszywa nas spojrzeniem dosłownie namawia nas do jej kupna i zażywania oraz podkreśla mistyczność w niej zawartą. Za tabakierkę bez zastanowienia daję 5. Po drugie wyrazisty i niesamowity aromat. Jest on tak mocny i tak pięknie skomponowany. Zaraz po tym jak nasypiemy sobie tabaczki do naszej anatomicznej tabakierki czujemy rewelacyjnej jakości tytoń , bardzo grubo zmielony, bardzo wilgotny, o ciemno brązowej, wręcz czarnej barwie. Po zażyciu jest jeszcze lepiej. Ogarnia nas mocny tytoniowy aromat, powlekany wędzonką. Na drugi plan wskakuje nam czysty zapach rumu, a w tle pięknie rozprzestrzenia się… śliwka? Tak suszona śliwka. Aromat jest tak jak mówię, harmonijny i zbalansowany. Nic dodać nic ująć. Przy pierwszych zażyciach czułem bardzo delikatne przyjemne pieczenie w górnej części nosa, co jeszcze bardziej nadaje szlachetności temu produktowi. Tak więc za smak również bez kompromisu daje 5. Tak jak pisałem na forum ocenę 5 daje teraz tylko tabakom idealnym . Moim zdaniem Klostermisung od Bernarda zasługuje na to bez dyskusji i wiem, że wiele osób się ze mną zgodzi. Chylę czoła przed tym produktem i zachęcam do kupna. Pokłon dla tradycji, która jest zamkniętą w tym 10 gramowym opakowaniu, które nabyłem w cenie 12 zł, ale naprawdę uwierzcie że warto. Ta tabaka pozwala nam się cofnąć w czasie i przez chwilę pozwala odbiec od codzienności. Sam zaczynam przygodę z tą marką, ale już po pierwszym produkcie wiem, że będę zaskoczony oczywiście pozytywnie jeszcze nie jeden raz. To ode mnie na tyle dziękuje i pozdrawiam. Wasze zdrowie z mnichem. Snuff!
P.S. odradzam tę tabakę początkującym snufferom.

+ Wszystko+ Tabakierka prześliczna oraz praktyczna+ Tradycja+ Cudowny tytoń+ Pięknie skomponowany, wielowarstwowy aromat+ Cena jak za Schmalzlera, bo 12 zł+ Idealnie czyści nos - Absolutny brak, no może tylko jak spływa do gardła to podrażnia, ale warto.
Kasper P. 9 October 2012

Imo trochę za szybko zabrałeś się za recenzję, bo w kilka dni tabaki poznać się nie da. Virginia w tej tabace jest już bujdą fundamentalną. Poza tym warsztatowo coraz lepiej. Gratuluję.

Patryk M. 9 October 2012

Fakt, troszkę mnie przypiliło. Zrobię korektę teraz. Poza tym Twoje zdrowie, dzięki i pozdrawiam :)

Karolina S. 9 October 2012

kolega Pfeifer ma trochę racji ;) wciągasz ją namiętnie od rana do nocy, ale może jeszcze potrzebujesz trochę czasu, żeby ją do końca okiełznać. Też mi bardzo smakuje, ale nie mogłabym wiele na jej temat powiedzieć. zdrówko ;)

Adam 9 October 2012

Virginia ? Neeee... nie ta tabaka ; ) Virginia fakt faktem jest dość słodka, ale nie aż tak ciężka. Poza tym faktycznie widać poprawę i twoje recenzje robią się coraz ciekawsze ;) Kaszuby pozdrawiają !

Adam PL
4.9

Bernard Klostermischung

Kocham Schmalzlery ! Kocham te tabaki za swoją prostotę, a jednocześnie wykwintny charakter. Kocham je za naturalność, brak jakichkolwiek „upiększaczy” oraz za to, że nad wyraz przesiąkają tradycją i konserwatyzmem. Prawdziwa tabaka, dla prawdziwego tabacznika !
Dzisiejszego wieczoru wziąłem na warsztat Schmalzlera, będącego jednym z wielu wspaniałych wyrobów braci Bernard. Jest to oczywiście tytułowy Klostermischung.

1. Tabakiera.
Rolę tabakiery spełnia wszystkim znane, klasyczne, plastikowe pudełeczko z bocznym otwarciem, mieszczące 10g proszku. O praktyczności tejże tabakiery nie trzeba chyba wiele wspominać . Wygodny w użyciu suwak pozwala nam dokładnie dozować ilość tabaki którą chcemy skosztować.
Na dużą uwagę zasługuje z kolei etykieta. Widok mnicha z niemalże „szatańskim” uśmieszkiem, przybliżającego dłoń ku nosowi w celu zażycia tabaki może nam sugerować, że mamy do czynienia z wytworem wartym każdego grzechu ! Poza naszym mnichem na przedzie pudełeczka widzimy także napisy „Schnupftabak”, „Klostermischung” wypisane czarną czcionką , oraz herb firmy Bernard umieszczony z prawej strony. Wszystko to zostało umieszczone na ładnym piaskowo- zielonkawym tle. Z tyłu tabakierki zostały umieszczone adresy firmy i ostrzeżenie o szkodliwości.
Klasyka w pełnym wydaniu. Tabakierka jest prosta i praktyczna, ale jednocześnie potrafi zwrócić na siebie uwagę.

2. Przejdźmy więc do sedna…
… i zobaczmy, co ta ładna tabakiera tak naprawdę w sobie kryje. W tym celu otwieram pudełeczko, zbliżając je do nosa. Powolnymi pociągnięciami próbuję ocenić aromat Klostermischung’a .
Co czuję ? Przede wszystkim coś bardzo słodkiego ! Na myśl przychodzi mi ciemne, kakaowe ciasto z wiśniami i alkoholem - jedno z moich ulubionych z resztą, oraz miód. Są to zapachy, które stanowczo wpychają się na pierwszy plan. Gdzieś na drugim planie możemy wyczuć delikatną bernardowską wędzonkę, znaną z innych tabak tej firmy. Połączenie bardzo ciekawe i smaczne zarazem. Klostermischung jak na prawdziwego Schmalzlera przystało, jest ciemny i grubo zmielony. Rozcierając odrobinę między palcami możemy bez problemu wyczuć i wyróżnić poszczególne kawałki tytoniu.

3. Czas na snuff !
Usypuję na anatomicznej tabakierze dwa kopczyki i bardzo powoli zażywam, od razu dostając od naszego „Mnicha” solidnym ciosem słodyczy ! Na pierwszym planie pojawia się dobra ciemna czekolada/kakao oraz alkohol, po chwili łącząc się z zapachem miodu. Nie jest to miód pitny, lecz taki świeży nieskrystalizowany, prosto od pszczelarza. Tabaka po zażyciu daje o sobie solidnie znać nie tylko gamą tych cudownych zapachów, ale i ciężarem. Klostermischung jak na Schmalzlera z krwi i kości przystało potrafi solidnie podrapać.
W końcu nadchodzi ten moment, w którym trzeba nos wydmuchać. Po oczyszczeniu wyczuwam lekkie nuty maślane, wanilii oraz ziół (?) Co do tego ostatniego nie jestem w stu procentach pewny, lecz jest to bardzo przyjemne uczucie. Aromat zostaje w nosie na długi czas.

4. Podsumowanie.
Ta część będzie bardzo ciężka z powodu szoku, jakiego doznaje się po zażyciu ”Mnicha”. Jest to tabaka bardzo smaczna, lecz niestety dość trudna w odbiorze. Dzieje się tak ze względu na ilość bardzo podobnych pod pewnym względem do siebie smaków/aromatów. Na pewno jest to jeden z najlepszych Schmalzlerów, jakie miałem okazje do tej pory próbować. Tabaka ta stanowi bardzo dobre połączenie z ciastami, czekoladą i lampką dobrego, słodkiego- półsłodkiego wina lub dwójniaka, stając się bardzo dobrym sposobem na chłodne dni. Idealna do tego, by zasiąść w ulubionym fotelu i na chwilę oderwać się od otaczającej nas rzeczywistości. Bracia Bernard raz kolejny udowodnili, że w kwestii tego typu tabak mają pierwszorzędne zdanie ! I słusznie. Miejmy tylko nadzieję, że nigdy się to nie zmieni.

+ Schmalzler pełną parą.+ Ładna tabakiera.+ Wiele złożonych, ciepłych aromatów.+ Tradycja+ Za sam fakt że to Bernard należy się wielki plus ! - Może być ciężka w odbiorze dla osób nie mających styczności z tego typu tabakami.
ralf-p PL
5.0

Mnich

Klostermischung jest moim trzecim po Aecht Altbayerisher i Magic Moments schmalzlerem od Bernarda :) Zakupiony przeze mnie jako trzeci nie bez powodu, gdyż tak jak wspomniani dwaj jego poprzednicy różnią się diametralnie od siebie, tak i "mnich" wg. opisów miał różnić się od nich :) Trzeba było się na własny nos przekonać o tym:)
Tabaka ta, niegdyś dostępna w kartonowym pudełeczku aktualnie została umieszczona w typowej bernardowej plastikowej tabakierce z bocznym suwakiem. Napis na etykiecie mówi że mamy do czynienia z klasztorną mieszanką w stylu schmalzler, zaś zakonnik bernardynów na niej, trzymający szczyptę tabaki a szczególnie jego wzrok sugeruje od razu że możemy się spodziewać wyjątkowych doznań :)
I tak się dzieje już od momentu otwarcia tabakierki. Od razu wyczuwalna jest silna woń słodkiego, fermentującego alkoholu - rumu, połączona na równi z mocnym aromatem bawarskiej wędzonej kiełbasy. To wszystko zaś na solidnym tytoniowy tle :)
Po nasypaniu szczypty na dłoń tabaka prezentuje się tak jak na schmalzlera przystało: ciemno brązowa barwa, przeplatana czarnymi grudkami, zmielenie grube, wilgotność duża :)
Patrząc na mnicha z etykiety nie ma na co czekać, trzeba zażyć to cudo :) W nozdrza od razu uderza mocny aromat słodkawego alkoholu wraz z bawarską wędzonką. W tym samym momencie wita nas schmalzlerowy tytoń, drapiąc solidnie w nosie, ale i nie tylko bo drapanie odczuć można także w gardle (mimo braku spływu). Gdzieś w oddali można dostrzec nuty kawy i czekolady. Pełnia tego cudownego aromatu prowokuje do kichnięcia i bardzo skutecznie pobudza nos do zwilgotnienia czego efektem dla mnie jest uczucie, że własnie w tym momencie w moim nosie zachodzi proces fermentacji wszystkich składników Klostermischung :D :D Niestety prędzej czy później nos trzeba wyczyścić. Po tym zabiegu długo jeszcze można się cieszyć już stonowaną, o mniejszej sile ale dalej pełną paletą aromatu Mnicha, który świetnie odpręża i relaksuje :)
Bracia Bernard przyzwyczaili mnie że ich wyroby są wyjątkowe :) Tak samo jest z Klostermischung. Schmalzler wyjątkowy, nietuzinkowy w swej strukturze aromatycznej. Mocny i ciężki ale w sposób zachęcający do częstego zażywania :) Tabaka obowiązkowa dla miłośników marki, fanów schmalzlerów i tych szukających nowych doznań aromatycznych :) Szczerze polecam :):):)

+ mocny, wyrazisty aromat w bawarsko-karczmianym stylu+ zarówno z tabakierki jak i po zażyciu+ świetnie równomierny przez cały czas+ najlepiej wyczuwalny klimat fermentacji pośród znanych mi schmalzlerów+ spojrzenie mnicha na etykiecie mówi wszystko :P+ świetnie oczyszcza nos+ po czym wprawia w pełen relaks+ nie spływa - brak
Adam G. 5 October 2012

Ta recenzja bardzo dobrze oddaje również moje wrażenia związane z Klostermischung. Dodam tylko, że ma w sobie sporo nikotyny.

ralf-p 20 October 2012

a i owszem, bo Mnich przy większej szczypcie potrafi nieźle zamieszać w głowie :)

Grzegorz PL
3.4

Cztery razy naj!

Wyrób ten stanowi pewnego rodzaju historię dla mojej przygody z tabaką. Przypomina mi jeszcze stare czasy, kiedy to byłem stałym bywalcem kanałów IRC, dzięki którym poznałem masę ludzi, z którymi utrzymuję kontakt do dziś. Tam poszerzałem pierwsze horyzonty tabaczane, tam też zebrało się paręnaście osób, by pewnego dnia zorganizować zamówienie sproszkowanych specjałów z Niemiec. Stare, piękne czasy, kiedy tabaki w Polsce były dostępne, jednak różnorodność była mocno ograniczona do tabak firmy Poschl, paru WoSów, garstki wyrobów Samuel Gawith i nielicznych, pojedynczych wyjątków. Pamiętam, kiedy moja część zamówienia dotarła przed moje oblicze. Dzisiejsza radość z otrzymania tabaki, którą mogę kupić w wielu miejscach w Polsce z półki lokalnej trafiki czy dostępnej na allegro, gdzie za niewielkie pieniądze mam wymarzony wyrób przed sobą to nic w porównaniu z tą odskocznią od 6 rodzajów dostępnych natenczas w moim mieście.

Wybór tabaki był dla mnie trudny. Wielki to był rarytas, widzieć na podstronach rajek.de(serwis już nie działa, więc żadna to kryptoreklama) mnóstwo produktów dostępnych tam praktycznie na co dzień. Gdyby mógł, mój nos śliniłby się jak głodny pies widzący aromatyczny stek przed nim. Jak zdecydować się na odpowiedni zakup? Którą tabakę wybrać? Z pomocą przyszedł do mnie, nieco wirtualnie w swej uprzejmości, niejaki sleo. Wel z pewnością wie, któż to, może nieliczni też kojarzą. Tak więc on oraz ciekawe zdjęcie na tabace, oraz fakt, że było to kartonowe opakowanie przekonały mnie. Zamówiłem wtedy chyba 6 tabak, wśród których był również Aecht Altbayerischer Schmalzler.

Czas przejść do pierwszego "naj-", ze wspomnianych w tytule owej recenzji, która coś czuję, przybiera powoli zarys słownego giganta. Oglądanie łupów, jakie udało się dostać, pamiętam do dziś. Jak małe dziecko patrzyłem na różnorodne wyroby, Aecht, Packard's, McChrystal's O&G zapadły mi najbardziej w pamięci. Ale żaden z nich nie był, jak właśnie Klostermischung, tak... intrygujący. Mnich patrzący na nas ucieszonym, lekko szatańskim wzrokiem wręcz hipnotyzował, mówił do mnie, że te 50 gram tabaki będzie intensywnym towarzyszem mojej podróży przez meandry pełnoletniości. Od razu muszę nadmienić, iż czeka nas tu drugie "naj-", a mianowicie sam sposób zapakowania, który może nie jest/był zupełnie unikatowy, to jednak wywołał drugi zachwyt dziecięcej radości. Oto, oprócz tabaki, jakże aromatycznie łechcącej moje zmysły z opakowania wystaje coś niebieskiego. Owiana plastikiem, wiejąca lekką tandetą, odznaczająca się na tle opakowania, ŁYŻECZKA. Cóż, żadna to oryginalność, jak już udało mi się wspomnieć, jednak ów fakt mnie ucieszył. W Gekachelterze znalazłem podobną, aczkolwiek to ta będzie dla mnie moją pierwszą, moją pierwotną.

Opiszę może moją "tabakierę", gdyż teraz dostępne w sklepach są akrylowe, ładne opakowania. Kartonowe pudełko, podobne do kart do gry. Na okładce wita nas jedynie nazwa tabaki, napis "Schunpftabake" oraz wspomniany wyżej, będący moim "naj-" do dziś, ubrany w habit oraz piuskę(w tym miejscu należą się podziękowania dla Nitza za pomoc w identyfikacji nakrycia głowy) mnich. Ciekawostką jest to, że obok niego znajduje się malutki herb z bodajże krukiem trzymającym klucz. Z tego co wywnioskowałem, jest to herb fabryki Bernarda. Nie jestem tego jednak pewien, choć tył opakowania to sugeruje. Jako rzecz wyraźnie odznaczającą to opakowanie od innych dostępnych na rynku mogę rzec, iż zawiera ono napisy nie tylko z tyłu, lecz także po bokach kartonika. W środku tabaka zapakowana jest w folię, w której ma się mieścić aż 50 gram proszku!

W woreczku powitała mnie wielka, zbita gruda. Musiałem mocniej ścisnąć, by jakaś część się od niej oderwała. Barwa brunatna, bardzo ciemna. Na tej tabace zobaczyłem też jaka jest różnica pomiędzy wilgotnością, a tłustością. Spodziewałem się po schmalzlerze(pamiętając Doppelaromę), iż będzie dość wilgotna. Niedoczekanie. Sucho, sucho i jeszcze raz drapiąco. Ale tutaj przechodzimy do trzeciego "naj-", jakie ta tabaka w sobie posiada - zmielenie. Grubszych grudek nie widziałem w żadnej tabace dotąd. Wyraźnie da się odróżnić owalne ziarenka zmielonego tytoniu. Daje to do myślenia, jaki ogląd księdza z kilkoma latami posługi się widuje. Jego cechą charakterystyczną jest okrągły, wyraźnie odstający brzuszek. Ta tabaka to właśnie wypomnienie łamania pierwszego z grzechów głównych w kościele katolickim zakazu. Zabrzmi to wyjątkowo w stylu niepasującym do tego wyrobu, ale jest grubo.

Co wita mnie z tabakiery do dziś? Jakiś słodkawy, lekko drażniący aromat. To drugie porównałbym do uczucia wąchania mocniejszego alkoholu. Ta część aromatu aż lekko piecze w oczy, mimo że w nosie nic nie wylądowało! Dodatkowo wszystko okraszone jest jakimś piernikowatym tłem.

Jak wspomniałem, tabaka jest dość sucha, choć ładnie się lepi do palców jak i śluzówki nosa. Nie uderza nas mocą, nie powoduje potoku łez, jest delikatna, jednak natarczywa. Ciągle piecze, nie daje o sobie zapomnieć, gdy ma się ją w nosie. Alkoholowy aromat przebija się na pierwsze tło. Niektórzy wspominają rum, nie chcę jednoznacznie stwierdzać tego. Pewne cechy ma, jednak musiałbym znów napić się rumu(bo dawno tego nie robiłem), by wypowiedzieć się w pełni. Mam jednak pewne wątpliwości. Można jednak rzec, że nie jest to zwykła, nachalna i pospolita czysta. To alkohol z otoczką, ze sposobem wyrabiania, do którego piracki trunek pasowałby. Obok tego słodki akcent pokazuje swoje oblicze i przeradza się w rodzynki, trąci mi to wszystko wanilią ukrytą gdzieś w pierniku. Wyczuwam też typowy dla Bernarda aromat schmalzlerowskiego tytoniu, w swej kakaowo-piernikowej formie. Tabaka ta w myślach przenosi mnie to starej, drewnianej, górskiej chaty w górach, gdzie w zimny, jesienny wieczór raczę się słodkim piernikiem, zapijając go do snu rozgrzewającym rumem. Wiatr gwałtownie uderza w okna, świszcze złowrogo, a ja z kompanami, przy niewielkiej lampce, z książką leżącą nieopodal, zajadam się i "rozgrzewam". Po pewnym czasie trunek się kończy, zostawiając za sobą delikatną mgiełkę, a w ustach nadal gości smak słodkiego piernika. Wszystko to nie jest katujące sobą, nie pozwalające myśleć o czymś innym. Jest to tabaka, która jest dla nas wyraźnym tłem rzeczywistości, pozwalająca się przenieść w krainy wyobraźni przy dobrej książce.

Tabaka ta jest dobra. Dla niektórych wyrobów to dobra referencja, dla niej to wada. Spodziewałem się o wiele więcej. Zarówno sleo, jak i okoliczności zamówienia, po zawadiackiego mnicha, aż po korcący aromat unoszący się z kartonika mówiły mi, iż będzie to niezapomniana przygoda. Okazało się, iż spotkał mnie dobry, surowy jak wnętrze starego klasztoru, tradycyjny schmalzler. Chciałem więcej. Z jednej strony nie ma na co narzekać, z drugiej jednak jest niedosyt. Dochodzimy do ostatniego "naj-", niestety dla tej tabaki najmniej chwalebnego. Owa klasztorna mieszanka jest dla mnie największym, tabaczanym rozczarowaniem w moim życiu. Niestety.

+ schmalzler+ dobrze czyści nos+ słodko-alkoholowe akcenty+ korcący, wiercący w umyśle wzrok mnicha+ łyżeczka+ dobra... - lecz spodziewałem się więcej
Jan S. 20 September 2012

Ta "mycka" na głowie to "piuska". Nakrycie głowy będące symbolem dostojników w hierarchii kościelnej. Nosili ją opaci, biskupi i oczywiście papież, w takich samych kolorach jak kolory sutann lub wg reguły zakonnej. "Czapeczka" miała zakrywać tonsurę, czyli wygolony czubek głowy. Stąd można wnioskować, że nasz mnich jest opatem. :)

Grzesio 20 September 2012

Dzięki, już uzupełniam recenzję o tę wiadomość :)

Adam 21 September 2012

Świetna recenzja ;) Bardzo przyjemnie się czyta.

JamesBond PL
4.8

Tabaka z klasztoru

To nie jest Altbayrischer. Tam był mocny tytoń. W tej tabace tytoń jest taki jakby słodkawy. To chyba za sprawą smaku tabaki,w końcu to rum. Rum jest wyczuwalny. Mam do tej tabaki ogromny szacunek. Tabakierka z mnichem jest po prostu fajna :) Opłaca się tą tabakę zakupić bo ma ona swój smaczek,który bardzo polubiłem :)

+ Dobry smak+ Słodki tytoń - Mała dostępność
Michał PL
5.0

Klostermischung

Tabaka klostermischung to wyrób, którego nie da się opisać dwoma zdaniami. To jest coś wspaniałego. Pamiętam w trafice oglądałem sobie półkę z Bernardami i widzę Klosermischung. Pytam gościa: " Czy to jest też Schmalzler? ". Powiedział, że tak, a ja jako wielki fan Schmalzlerów zaraz go sobie kupiłem. Wracając do domu miałem najbardziej ochotę spróbować właśnie tej tabaki. Usiadłem więc po powrocie w moim zaciszu, włączyłem muzykę ( chyba Beethovena, ale nie pamiętam dokładnie ) i wyciągnąłem z siatki Klostermischunga. Wysypałem dwie szczypty owego specyfiku na moją zewnętrzną część dłoni i widzę grubo zmielony Schmalzler. Wciągnąłem do nosa... Mmm... przecudowna tabaka! Tak, wyczuwam w niej rum. Ale jest tam coś jeszcze, coś co czyni tę tabakę jeszcze lepszą. Z Klostermischungiem obcuję już ponad pół roku, a nadal nie umiem rozgryść, co bracia Bernard tam dodali. Wiem jedno, jest to tabaka, która jest jedną z mych ulubionych i zawsze na jej widok będę się uśmiechał, tak jak to było kiedy pierwszy raz ją zażyłem. A co do tabakiery to jest to standardowa tabakiera od Bernarda na której widnieje napis Schnupftabak Klostermischung oraz obrazek przedstawiający mnicha trzymającego między palcami szczyptę tego Schmalzlera. Gorąco polecam każdemu kto lubi Schmalzlery i tym którzy dopiero je poznają.

+ Schmalzler+ Tytoń+ Zmielenie+ Aromat+ Tabakiera+ Duża zawartość nikotyny - Brak
Mateusz PL
4.9

Z łyżeczką w tle...

Tabaka ta jest klasycznym odzwierciedleniem powiedzenia: Nie oceniaj książki po okładce". Na pierwszy rzut oka nie robi specjalnego wrażenia, ot papierowe opakowanie, a w nim w foliowym worku tabaka...

Pozory mylą.
Wewnątrz mamy przecudnej woni i konsystencji mieszankę tabak/schmalzlerów sygnowanych gryfem Bernarda. Opakowanie zawiera 50 gram specyfiku, co na pewno starczy nam na poczęstowanie nie jednej osoby, a warto, bo nawet początkujący - często jeszcze nieobeznani z Bernardami - powinni być pozytywnie zaskoczeni smakiem i aromatem tabaki.

Konsystencja tabaki wzorowa, zmielenie równe, tabaka ewidentnie wilgotna, niemniej nie zbijająca się w grudy, grubo mielona, w sam raz do zażywania ze szczypty lub.... łyżeczki ;)
Pisze o tym celowo, bowiem opakowanie zawiera dodatkowo właśnie plastykową łyżeczkę, coś na kształt takiej jaką dają czasami do lodów na gałki ;)
Jaskrawozielony kolor plastikowej łyżeczki kontrastuje mocno z produktami firmy mającej tradycje od 1733 roku, niemej niechaj będzie to znak czasów :).
Zażywanie za pomocą łyżeczki ma aspekt bardziej higieniczny, bo nie każdy częstowany wsadza palce do torebeczki z tabaką, ale właśnie właściciel w iście aptekarskim stylu, może delikwentom "podać" słuszną porcję.

Przymierzając się do recenzji zauważyłem, że obecnie ten produkt pakowany jest w plastikowy, standardowy wzór tabakierki. Trochę szkoda, to papierowe, mimo, że mało odporne na zniszczenia, ma jednak tę swój niepowtarzalny charakter... z łyżeczką w tle :)

+ wzorowe zmielenie+ super smak i aromat+ indywidualne opakowanie+ łyżeczka :) - mimo wszystko, papierowe opakowanie szybko się niszczy
Michał 6 January 2012

Przydałoby się jeszcze słowo o samym smaku. ;)
Ciesze się, że ta tabaka w końcu doczekała się dwunastej recenzji.

Wojciech K. 7 January 2012

Ja się przymierzałem do napisania dwunastej, ale cóż...

Michał 7 January 2012

Napisz trzynastą - najlepiej z oceną, która pomoże przeskoczyć Pacard's Club. ;)

Byku90 7 January 2012

W sumie to też mógłbym coś napisać. Mam ją już od długiego czasu, ale jakoś nie mogę przezwyciężyć lenistwa ;)

Michał 7 January 2012

Recenzować ludzie, recenzować. :c

Add your review

Only logged-in users can add reviews.