- Tabaki
- Tabaki
- Dholakia Tobacco pvt Ltd
- Temptation Mango Cream
Temptation Mango Cream
Informacje o tabace
Producent
Dholakia Tobacco pvt Ltd
Parametry tabaki
Smak tabaki
Mango
Waga tabaki
4g.
Opakowanie
plastikowe

Dholakia Tobacco pvt Ltd
Recenzje użytkowników
2 reviews
Ocena ogólna
4.2
Ocena smaku
4.3(2)
Ocena opakowania
4.0(2)
Already have an account? Log in now or Create an account
W mangowym gaju.
Ocena ogólna
4.4
Ocena smaku
4.5
Ocena opakowania
4.0
Po spróbowaniu większości produktów Dholakii dostępnych w Polsce, mogę powiedzieć, że firma ta oferuje produkty bardzo nierówne w swojej jakości, zdarzają się produkty świetne jak np Sandalwood czy Ganga i zdarzają się produkty mniej udane jak Strong Menthol czy Fruit Cake. Na szczęście Mango Cream należy do tej pierwszej grupy. Jest to tabaka z serii Temptation, a więc przeznaczonej do pieszczenia naszych zmysłów ciekawymi, głębokimi aromatami.
Nie dziwi mnie zbytnio fakt, że Hindusi stworzyli tabakę o aromacie mango. Drzewka rodzące te owoce były uprawiane już w starożytności, a o owocach mango można przeczytać w świętych księgach starożytnych mieszkańców subkontynentu indyjskiego, a także w eposach hinduistycznych. Jest to bardzo ważna roślina, bowiem nie tylko karmi, drewno z drzewa mangowego nadaje się na opał (co jest tym ważniejsze, że najlepszą formą pogrzebu w większości kultów hinduistycznych jest kremacja), a liście bywały wykorzystywane w kulcie.
Tabakiera jest ładna i funkcjonalna. Jedyną jej wadą jest to, że wsypano do niej jedynie 4 gramy proszku. Etykieta utrzymana jest w kolorystyce żółto-pomarańczowej, przedstawione na niej są owoce mango, czerwony napis Mango Cream Snuff nie wyróżnia się zbytnio, za to granatowy napis Temptation nieco "gryzie się" z kolorami tła. Z tyłu mamy ostrzeżenie w 3 językach-polskim, angielskim i niemieckim. A także dane firmy i importera.
Tabaka jest drobno zmielona, ma kolor brązu. Proszek nie jest całkiem suchy. Kupka tabaki lekko pachnie tytoniem i mango. W Mango Cream nie ma chyba zbyt dużo nikotyny.
Opisywaną tabakę mogę śmiało porównać do Grape Concord, która również jest z serii Temptation. Podobnie intensywny aromat, podobny tytoń, podobna forma proszku, dobre odwzorowanie aromatu owocu. Kto czytał moją recenzję Grape Concord ten wie, że tamta bardzo przypadła mi do gustu. Nie inaczej jest z Mango Cream, urzeka nie tylko idealnym wprost odwzorowaniem aromatu owocu, ale także trwałością aromatu. Nie znajdziemy tu co prawda zbyt wielu aromatów pobocznych, w zasadzie tylko tytoń, ale.. to dobrze. Cieszę się, że nie dodano tu polepszaczy, które jedynie zabiłyby "smak". Ciężko opisać aromat mango, ale myślę, że każdy z nas próbował tego owocu, w tabace będącej przedmiotem tego opisu wprost idealnie oddano smak mango. To dość ciężka, oleista nuta, pełna słodyczy, powiem nawet ,że przytłaczająca nieco swym aromatem. Zapach jest bardzo przyjemny, długotrwały, ciekawy, po pewnym czasie nieco się "rozwodnia" i wtedy ukazuje nam się w pełnej krasie aromat indyjskiego tytoniu. Muszę pochwalić blenderów z Dholakii. Tytoń jest bardzo smaczny, nieco gryzący, cierpkawo-słodki. Nie przekroczono tutaj granicy, nie próbowano na siłę stworzyć produktu europejskiego, ale też nie zastosowano tutaj bardziej orientalnych w swym zapachu tytoni. Tytoń zawiera w sobie nutę zapachu Indii, ale przy tym nie przytłacza nas swym aromatem. Zachowano tutaj umiar. Tabaka jest właśnie taka jakiej się spodziewałem. Nieco przyciężkawa, indyjska, ale nie aż tak trudna w odbiorze, jak choćby saszetkowa seria (która swoją drogą również jest bardzo dobra).
Dholakię Mango Cream mogę polecić przede wszystkim miłośnikom owocu mango. Ale jeśli ktoś zamierza rozpocząć swoją przygodę z tabakami Dholakii, a przy tym nie krzywi się czując Mango, to ta tabaka będzie dobrym wyborem dla niego.
Nie dziwi mnie zbytnio fakt, że Hindusi stworzyli tabakę o aromacie mango. Drzewka rodzące te owoce były uprawiane już w starożytności, a o owocach mango można przeczytać w świętych księgach starożytnych mieszkańców subkontynentu indyjskiego, a także w eposach hinduistycznych. Jest to bardzo ważna roślina, bowiem nie tylko karmi, drewno z drzewa mangowego nadaje się na opał (co jest tym ważniejsze, że najlepszą formą pogrzebu w większości kultów hinduistycznych jest kremacja), a liście bywały wykorzystywane w kulcie.
Tabakiera jest ładna i funkcjonalna. Jedyną jej wadą jest to, że wsypano do niej jedynie 4 gramy proszku. Etykieta utrzymana jest w kolorystyce żółto-pomarańczowej, przedstawione na niej są owoce mango, czerwony napis Mango Cream Snuff nie wyróżnia się zbytnio, za to granatowy napis Temptation nieco "gryzie się" z kolorami tła. Z tyłu mamy ostrzeżenie w 3 językach-polskim, angielskim i niemieckim. A także dane firmy i importera.
Tabaka jest drobno zmielona, ma kolor brązu. Proszek nie jest całkiem suchy. Kupka tabaki lekko pachnie tytoniem i mango. W Mango Cream nie ma chyba zbyt dużo nikotyny.
Opisywaną tabakę mogę śmiało porównać do Grape Concord, która również jest z serii Temptation. Podobnie intensywny aromat, podobny tytoń, podobna forma proszku, dobre odwzorowanie aromatu owocu. Kto czytał moją recenzję Grape Concord ten wie, że tamta bardzo przypadła mi do gustu. Nie inaczej jest z Mango Cream, urzeka nie tylko idealnym wprost odwzorowaniem aromatu owocu, ale także trwałością aromatu. Nie znajdziemy tu co prawda zbyt wielu aromatów pobocznych, w zasadzie tylko tytoń, ale.. to dobrze. Cieszę się, że nie dodano tu polepszaczy, które jedynie zabiłyby "smak". Ciężko opisać aromat mango, ale myślę, że każdy z nas próbował tego owocu, w tabace będącej przedmiotem tego opisu wprost idealnie oddano smak mango. To dość ciężka, oleista nuta, pełna słodyczy, powiem nawet ,że przytłaczająca nieco swym aromatem. Zapach jest bardzo przyjemny, długotrwały, ciekawy, po pewnym czasie nieco się "rozwodnia" i wtedy ukazuje nam się w pełnej krasie aromat indyjskiego tytoniu. Muszę pochwalić blenderów z Dholakii. Tytoń jest bardzo smaczny, nieco gryzący, cierpkawo-słodki. Nie przekroczono tutaj granicy, nie próbowano na siłę stworzyć produktu europejskiego, ale też nie zastosowano tutaj bardziej orientalnych w swym zapachu tytoni. Tytoń zawiera w sobie nutę zapachu Indii, ale przy tym nie przytłacza nas swym aromatem. Zachowano tutaj umiar. Tabaka jest właśnie taka jakiej się spodziewałem. Nieco przyciężkawa, indyjska, ale nie aż tak trudna w odbiorze, jak choćby saszetkowa seria (która swoją drogą również jest bardzo dobra).
Dholakię Mango Cream mogę polecić przede wszystkim miłośnikom owocu mango. Ale jeśli ktoś zamierza rozpocząć swoją przygodę z tabakami Dholakii, a przy tym nie krzywi się czując Mango, to ta tabaka będzie dobrym wyborem dla niego.
Podsumowanie o tabace
Zalety tabaki
-świetnie odwzorowany aromat mango
-tabakiera
-dobry tytoń
-tabakiera
-dobry tytoń
Minusy Tabaki
-przy częstym zażywaniu może nieco przytłaczać aromatem
N
Dholakia Temptation Mango Creame
(Updated: Styczeń 12, 2011)
Ocena ogólna
4.0
Ocena smaku
4.0
Ocena opakowania
4.0
Swego czasu firma Dholakia wypuściła na rynek trzy serie tabak o wdzięcznych nazwach: Blast, Wow i Temptation, z których każda miała się charakteryzować innymi właściwościami. I tak Blasty miały zawierać sporo nikotyny, Wowy miały odwzorowywać aromaty popularnych przekąsek i słodyczy, natomiast seria Temptation miała być silna, głęboka i orzeźwiająca.
Mango Creame, bo tak się właśnie nazywa tabaka, której recenzję właśnie czytacie, należy do ostatniej z wymienionych przeze mnie serii. Szczerze powiedziawszy mam wrażenie, iż bardziej pasowała by do Wowów, ale nie uprzedzajmy faktów jak to zwykł mawiać Bogusław Wołoszański.
Pierwszą rzeczą, jaka rzuca się w oczy przy pierwszym kontakcie z tym produktem jest tabakierka, stylizowana na pudełko znanej wszystkim Ozony President. Lecz o ile tabakiera Presidenta jest niezwykle szczelna i solidna, tak tutaj mamy do czynienia z opakowaniem raczej kruchym, wykonanym z gorszej jakości plastiku i nie wiedzieć czemu mieszczącym tylko 4 gramy produktu, przy bardzo zbliżonych wymiarach. Na plus możemy natomiast policzyć szatę graficzną naklejki - schludna, prosta grafika, bez złożonych ornamentów charakterystycznych dla wielu wyrobów tej firmy.
Wysypując tabakę na rękę ciężko zauważyć jej indyjski rodowód, reprezentuje bowiem cechy typowo europejskie – średnie zmielenie, ciemnobrązowy kolor, jedynie wilgotność nieznacznie mniejsza od standardu, do którego przyzwyczaił nas Poschl.
Jednakże wszelakie złudzenia ulatują kiedy tabaka wyląduje w naszym nosie. Od razu atakuje nas mocny, piekący tytoń, o kadzidlanym aromacie (podejrzewam zastosowanie machorki indyjskiej, obecnej chociażby w Gangesie Mega Strong od Synchro). Zaraz za tytoniem ciągnie się słodki, ciężki i upajający zapach mango, który dość mocno drażni atrybut tabaczarza. Aromat, dodajmy dobrze odwzorowany. Ogólnie zapach jest przyjemny, lecz na dłuższą metę męczący, a to za sprawą swojej długotrwałości i intensywności, co sprzyja raczej okazjonalnemu zażywaniu. Co więcej, w żadnym wypadku nie jest orzeźwiający, działa wręcz odwrotnie, stąd też dziwi mnie zakwalifikowanie tej tabaki do serii Temptation
Podsumowując, Mango Creame to tabaka godna polecenia, o ciepłym, ciężkim, egzotycznym aromacie, który długo gości w naszych nozdrzach. Wielbiciele orientalnych zapachów będą w niebo wzięci. Przestrzegam jednak przed zbyt częstym jej zażywaniem, gdyż ma tendencję do mocnego podrażniania nosa.
Mango Creame, bo tak się właśnie nazywa tabaka, której recenzję właśnie czytacie, należy do ostatniej z wymienionych przeze mnie serii. Szczerze powiedziawszy mam wrażenie, iż bardziej pasowała by do Wowów, ale nie uprzedzajmy faktów jak to zwykł mawiać Bogusław Wołoszański.
Pierwszą rzeczą, jaka rzuca się w oczy przy pierwszym kontakcie z tym produktem jest tabakierka, stylizowana na pudełko znanej wszystkim Ozony President. Lecz o ile tabakiera Presidenta jest niezwykle szczelna i solidna, tak tutaj mamy do czynienia z opakowaniem raczej kruchym, wykonanym z gorszej jakości plastiku i nie wiedzieć czemu mieszczącym tylko 4 gramy produktu, przy bardzo zbliżonych wymiarach. Na plus możemy natomiast policzyć szatę graficzną naklejki - schludna, prosta grafika, bez złożonych ornamentów charakterystycznych dla wielu wyrobów tej firmy.
Wysypując tabakę na rękę ciężko zauważyć jej indyjski rodowód, reprezentuje bowiem cechy typowo europejskie – średnie zmielenie, ciemnobrązowy kolor, jedynie wilgotność nieznacznie mniejsza od standardu, do którego przyzwyczaił nas Poschl.
Jednakże wszelakie złudzenia ulatują kiedy tabaka wyląduje w naszym nosie. Od razu atakuje nas mocny, piekący tytoń, o kadzidlanym aromacie (podejrzewam zastosowanie machorki indyjskiej, obecnej chociażby w Gangesie Mega Strong od Synchro). Zaraz za tytoniem ciągnie się słodki, ciężki i upajający zapach mango, który dość mocno drażni atrybut tabaczarza. Aromat, dodajmy dobrze odwzorowany. Ogólnie zapach jest przyjemny, lecz na dłuższą metę męczący, a to za sprawą swojej długotrwałości i intensywności, co sprzyja raczej okazjonalnemu zażywaniu. Co więcej, w żadnym wypadku nie jest orzeźwiający, działa wręcz odwrotnie, stąd też dziwi mnie zakwalifikowanie tej tabaki do serii Temptation
Podsumowując, Mango Creame to tabaka godna polecenia, o ciepłym, ciężkim, egzotycznym aromacie, który długo gości w naszych nozdrzach. Wielbiciele orientalnych zapachów będą w niebo wzięci. Przestrzegam jednak przed zbyt częstym jej zażywaniem, gdyż ma tendencję do mocnego podrażniania nosa.
Podsumowanie o tabace
Zalety tabaki
- dobrze odwzorowany aromat mango
- długotrwałość aromatu
- indyjski tytoń
- dość dobrze oczyszcza nos
- długotrwałość aromatu
- indyjski tytoń
- dość dobrze oczyszcza nos
Minusy Tabaki
- potrafi nieźle podrażnić śluzówkę
- na dłuższą metę potrafi być męcząca
- na dłuższą metę potrafi być męcząca
J