Ufff. Miałem ogromne szczęście. Od jakiegoś czasu miałem ochotę spróbować odświeżacza. Zauważyłem Tiger'a Guaranę, możliwą do kupienia. Chciałem kupić, jednak los chciał, że nie udało mi się. I bardzo dobrze! Dzisiaj spróbowałem Tiger'a i muszę przyznać, że nie wywarł na mnie wrażenia. Poza kolorem, nie ma w niej nic ciekawego.
SMAK: "Ni to pies, Ni to wydra, Coś na kształt świdra." Pozwolę sobie tak zacytować, bo ten wierszyk znakomicie pasuje do tej tabaki. Ja w niej nie wyczuwam guarany, tym bardziej tabaki. Czuję coś jakby.... starkowaną aspirynę. Tak, właśnie tak to smakuje.
TABAKIERA: Nie ma się co rozpisywać. 10-gramowe, dość ładne kolory, na wierzchu tygrys, jedyne co uderza w nas to nietypowe otwarcie. Do tej pory takie widziałem tylko w SG Gold Mull i w innych SG, na wystawie sklepowej. Mozolnie chodzące, czasem trzeba sobie pomóc drugą, już przygotowaną na snuff rączką.
OGÓLNE WRAŻENIE: Niby nie spodziewałem się po Tiger' niczego specjalnego. Ale jednak czuję pewien brak satysfakcji, coś jakby wewnętrzne przeczucie, że dane mi będzie jeszcze raz "umoczyć" nos w tym odświeżaczu. I kto wie, czy to nie nastąpi już niedługo?