redakcja@top25snuff.com
gg: 5100723
fbde5237d004e87f1b284f362bfe6a35.jpg

2011 Christmas Hot

PastorPastor   Listopad 28, 2011  
 
0.0
 
4.5 (3)
1728   0   0   0   0   2
 

Informacje o tabace

Producent
Samuel Gawith

Parametry tabaki

Smak tabaki
jeżyna, brandy, wanilia
Waga tabaki
25g
Opakowanie
metalowe

Samuel Gawith

2011 Christmas Special Snuff

Recenzje użytkowników

3 reviews

Ocena ogólna 
 
4.5
Ocena smaku 
 
4.3  (3)
Ocena opakowania 
 
5.0  (3)
To write a review please register or
Ocena ogólna 
 
3.4
Ocena smaku 
 
3.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Duńczyk

„Duńczyki” – tak w nomenklaturze fajczarskiej określa się silnie aromatyzowane tytonie, zazwyczaj o posmaku wieloowocowym (choć nie jest to warunek sine qua non, może być bez owoców – wystarczy, aby tytoń był słodki, budyniowaty i maksymalnie nasycony aromatem). Określenie ma zabarwienie neutralne, choć bywa też używane w kontekście lekceważąco-pogardliwym, w szczególności przez zadeklarowanych palaczy latakii lub konserwatystów zakochanych w czystych wirginiach. Duńczyki, co oczywiste, produkowane są głównie przez firmy rodem z Danii (np. Mac Baren, W. Ø. Larsen), duży segment rynku stanowią też wyroby niemieckie (Planta, Dan Tobacco i inni); bywa, że rasowym „Duńczykiem” zabłyśnie inna firma – ot, choćby irlandzki Peterson. Co jakiś czas, z reguły raz do roku, w grudniu, pojawia się mieszanka tytoniowa specjalna – edycja limitowana i… zazwyczaj jest to duńczyk. Wszelkie „Special 2012 Reserve”, „Anno MMXII Edition”, czy „2012 Edition” tchną owocowo-ciastowatym aromatem, znajdując tyluż przeciwników, co amatorów. Jedni twierdzą, że zawartość tych puszeczek, to starannie selekcjonowane i dopieszczane przez cały rok tytonie z całego świata; inni, że to po prostu wymieszane zmiotki z linii produkcyjnej. Być może jest w tym trochę prawdy, no bo cóż z resztkami z produkcji ma począć firma tytoniowa, przecież nie utylizują tego na wielkim, komisyjnym stosie. Tak czy siak, moda na wszelkiego rodzaju rocznikowe edycje powoli wkracza i do tabacznego świata. Czy to dobrze, czy źle – nie mnie oceniać; i tak, rynek zweryfikuje to w swoim czasie. A jak smakuje Samuel Gawith 2011 Christmas? Tak! To duńczyk! Czarny, zmielony drobno proszek, suchy i mocno aromatyzowany owocowym syropem, o dominującej barwie brzoskwiniowej. Dobry, lecz na dłuższą metę nieco nużący; zbyt intensywny, by służyć do codziennej degustacji. No i ta brzoskwiniowa, silna, zatykająca nuta, jak dla mnie, nazbyt wyraźna (w ogóle, nie przepadam za zapachem brzoskwiniowym). Pastwić się jednak nad tą tabaką nie będę, tym bardziej że dostałem ją od Nitzo, a darowanemu… Rok 2011 już dawno za nami. Czy był to rok dobry, czy nie, jest kwestią dyskusyjną – zapewne był inny dla każdego. Dla mnie był to rok ważny i przyniósł dość istotną zmianę: wyprowadziłem się ze stolicy, w bardziej dzikie rejony (nazywane „Polską B”, czy nawet już „C”) – trochę żałuję, ale co zrobić. Udała mi się także rzecz, której się bardzo obawiałem, chyba najbardziej w życiu – operacja – i z tego się bardzo cieszę. Po kilku fatalnych latach, ten rok akurat był dość udany. Kto wie, co napiszę pod koniec 2012 roku i czy, w przypadku analogicznej recenzji, w ogóle się spotkamy. Wrodzony pesymizm każe mi antycypować, że jednak nie umrę i będę musiał zmagać się dalej z trudami życia codziennego w tym ciekawym kraju. W kalendarzu chińskim ubiegły rok był rokiem metalowego królika, bieżący jest rokiem wodnego smoka, nie wiem dokładnie o co w tym chodzi ale może być ostro.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- edycja specjalna, to miło, czuję się wyróżniony,
- dobrej jakości tytoń,
- dość złożony aromat,
Minusy Tabaki
- brzoskwiniowa nuta zepsuła cały efekt,
- aromat nieco za silny,
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Marzec 09, 2012)
Ocena ogólna 
 
5.0
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Między karpiem, kutią a suszonymi owocami.

Święta Bożego Narodzenia to czas spokoju, zadumy, mamy wtedy chwilkę czasu na rozmowę, kawkę, może jakieś ciasteczko, no i na tabakę! Właśnie z okazji Świąt blenderzy z SG zaprezentowali nam tabakę, o wszystkomówiącej nazwie- 2011 Christmas. Nazwa nie tylko pozwala na chwilę rozmarzenia i rozpamiętywania zapachów dzieciństwa, ale pozwala mieć nadzieję na kontynuację w nowym już 2012 roku. Może zmieni się lekko receptura tej tabaki? Może tym razem za podstawę posłuży jasny tytoń używany do tabak z gatunku S.P? Kto wie! Ja już nie mogę się doczekać!

Niniejsza tabak została określone na stronie mysmkoingshop.co.uk jako należąca do gatunku S.P. Ciężko zdefiniować sztywne ramy w które zmieszczą się wszystkie tabaki określane tym mianem. Według "klasycznej" definicji, są to tabaki o mocnym aromacie tytoniowym z delikatną nutą bergamotki. Często wspomina się o tym, że są to tabaki oparte na bazie jasnego, suchego i drobno zmielonego tytoniu. Ciężko byłoby podciągnąć SG 2011 Christmas pod tą definicję, nie pasuje ani forma tabaki, ani jej aromat, do tego jej bazę stanowi ciemny, fermentowany i najprawdopodobniej palony tytoń. W każdym razie tytoń jest bardzo "smaczny", niewątpliwie dobrej jakości (można powiedzieć, że dobry tytoń i Samuel Gawith to synonimy). Podstawa tytoniowa przypomina inne ciemne tabaki, zarówno te z fabryczki SG w Kendal jak i innych producentów. Czyli w tym przypadku lekka nuta dymna i odrobina "spalenizny". Baza najbardziej przypomina tą z Elmo's Reserve, jest jednak bardziej wyczuwalna. Aromat dymny, tj. właściwie dymu z ogniska, dominuje nad akcentem "spalenizny", tudzież osmolonych polan drewna.

Początkowo najbardziej wyczuwalnym wątkiem aromatycznym (oprócz tytoniu) był dla mnie aromat alkoholowo-waniliowy. Później jednak, już po jakimś czasie moje odczucia nieco się zmieniły i na plan pierwszy przeszła owocowa nuta (prawdopodobnie jeżynowa, bo tak jest określana w zachodnich sklepach) z mocnym dodatkiem alkoholu, który faktycznie mogę określić jako aromat brandy. Alkoholowy aromat jest wyczuwalny, świetnie uzupełnia się z innymi nutami aromatycznymi, nadaje tej tabace nieco ciężkości, czyniąc ją jednak ciekawszą. Szczególnie ciekawie współgra z aromatem jeżyny, w chwilach gdy ta dominuje. Nuta waniliowa nie jest nachalna, rzeczywiście w połączeniu z aromatem jeżyny może lekko kojarzyć się z zapachami świątecznymi, jednak może bardziej ze stołem brytyjskim, niż polskim. Mam tę tabakę już ponad miesiąc i jej aromat staje się coraz bardziej owocowy, taka zmienność aromatyczna bardzo mi odpowiada, nie wiadomo czym nas zaskoczy po jakimś czasie, na który aromat będzie tym razem położony akcent. Kolejną zaletą niniejszej tabaki jest długie utrzymywanie się aromatu w naszym nosie.

2011 Christmas obdarowuje nas jednocześnie mocnym, ciężkawym aromatem tytoniowym, jak i ciekawym bukietem aromatycznym i to wszystko jednocześnie łączy się i rozdziela w naszym nosie. Stanowi świetny wstęp do ciemnych tabak, zwłaszcza dla laika w tym gatunku. Szkoda tylko, że na naszym polskim rynku jest tak mało przedstawicieli tego typu tabak.

Proszek jest średnio zmielony, niewątpliwie ciemny, można go określić nawet jako czarny. Do tego tabaka jest mokra, lepi się do palców i dostarcza naprawdę solidnej dawki nikotyny. Zapach tabaki z puszki jest mocno owocowy, odświeżający, ale jednocześnie delikatny.

Puszka jest bardzo solidna, ciężka i odporna na lekkie uderzenia, nie odkształca się. Jak na polskie warunki może wydawać się ogromna, jest większa niż puszki dużego Medyka czy Hedgesa L.260. Jest zamykana ciśnieniowo, musiałem użyć scyzoryka by ją otworzyć, po czym uciekło z niej angielskie powietrze z dość głośnym "psssttt". Mieści 25 gram tabaki. Ten typ zamykania przypomina nieco puszkę z farbą. Jeśli prawidłowo ją zamkniemy, nie ma szans aby się nam przypadkowo otworzyła. Świetna puszka ze świetną tabaką! Tabakiera jest zbliżona do ideału, świetnie utrzymuje konsystencje i aromat tabaki, przy czym szczypty bierze się z niej dość wygodnie i bezproblemowo. Na opakowaniu etykieta, którą znamy z plastikowych tabakier z przesuwajką (nie tych najnowszych, tych poprzednich). Czyli czerwono-biało-błękitna naklejka. Na czerwonym półkolu umieszczono zapisane białymi literami nazwę firmy i napis "Kendal", poniżej błękitną ramkę z czerwoną nazwą aromatu, pod nią błękitny napis "Snuff". Drugie półkole stanowi ostrzeżenie o szkodliwości, zapisane czarnymi literami na białym tle. Całość wpisana w czarny okrąg.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
-TYTOŃ
-Aromat owocowy w połączeniu z alkoholowym
-Lekka nuta wanilii
-Konsystencja
-PUSZKA
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
Ocena ogólna 
 
5.0
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Merry Christmas!!

Najpierw o tabakierce-solidnie wykonana puszeczka mieszczaca 25 gram tabaki.sama tabaka srednio zmielona,prawie czarna,batrdzo puszysta jak swiateczny snieg :)dlugo trzeba sie nameczyc,zeby otworzyc poniewaz zamknieta jest hermetycznie z uszczelka,wiec nic z aromatu nie traci.Po otwarciu swietny owocowy,bardzo intensywny zapach jezyny i gdzies tam w tle troche wanilli,brandy wg producenta nie czuje.
Po zazyciu-O WOW!!nie ma kurzu z ktorego znane sa tabaki Samuel Gawith tylko swietny owocowy smak,ktory po jakims czasie ustepuje zapachowi tytoniu,ktory dlugo utrzymuje sie w nosie!
Moze byc tabaka codzienna a przypadnie do gustu napewno fanom owocowek.Jesli ktos ma okazje kupic ta limitowana edycje serdecznie polecam,bo warto

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
swietne owoce
dlugo pozostaje aromat w nosie
limitowana edycja
tabakierka
Minusy Tabaki
malo dostepna w polsce na razie
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
e-max.it: your social media marketing partner