redakcja@top25snuff.com
gg: 5100723
fbde5237d004e87f1b284f362bfe6a35.jpg

Gletscher Prise Hot

AdministratorAdministrator   Wrzesień 24, 2009  
 
0.0
 
4.0 (44)
33897   0   1   0   0   21

Recenzje użytkowników

12 reviews with 3 stars

44 reviews

 
(10)
 
(22)
 
(12)
2 stars
 
(0)
1 star
 
(0)
Ocena ogólna 
 
4.0
 
3.9  (44)
 
4.4  (44)
Access restricted to members. To continue register or
Powrót do pozycji
12 rezultat(y) - wyświetlane 1 - 5  
1 2 3  
Sortowanie 
 
(Updated: Luty 13, 2014)
Ocena ogólna 
 
3.2
Ocena smaku 
 
3.0
Ocena opakowania 
 
4.0

Hybryda nie dla każdego

Recenzję tę popełniam istnym rzutem na taśmę, bowiem w tabakierce pozostały mi dosłownie dwie szczypty Gletscher Prise'a. Podejrzewam, że w najbliższym czasie nie zakupię drugiego egzemplarza, więc to jest najwłaściwszy moment, ażeby opisać jej właściwości. Jestem świadom tego, że niniejsza recenzja nie będzie dla większości odkrywcza, pomocna w wyborze, otwierająca oczy. Gletscher Prise to przecież tabaka znana chyba każdemu, ogólnodostępna, dla wielu - jedna z pierwszych. Jednak dzisiaj mam ochotę opisać właśnie ją, dodać od siebie kilka spostrzeżeń, własne odczucia po "skonsumowaniu" całej zawartości tabakiery.

Pudełeczko nie wyróżnia się niczym szczególnym. 10-gramowa plastikowa tabakierka łudząco przypomina tą od Bayern-Prise'a, ten sam kształt, ten sam kolor. Etykieta przedstawia wizerunek gór w niebiesko-biało-srebrnej tonacji, nazwę tabaki i logo Pöschla (wizerunek mężczyzny zażywającego tabakę szczyptą). Na samym dole napis uświadamiający nas o składzie tabaki. A więc już wiemy, że obcować przyjdzie nam z tytoniem w mentolowej polewie, z dodatkiem tajemniczego olejku kolumbijskiego. Wracając do samej tabakiery, warto wspomnieć o tym, że jest ona "nierozbieralna", więc nie próbujcie jej otwierać.

Konsystencja nie zaskakuje. Typowy Pöschl, chciałoby się rzec - średnie zmielenie, średnia wilgotność, ciemnobrązowa barwa. Konsystencję należy zaliczyć na plus.

Ostatnie szczypty z tego egzemplarza lądują właśnie w moim nosie... Obrazek i podpis na tabakierce zdają się mówić prawdę. Orzeźwiający, choć nie powalający mentol wita nas na samym początku lekkim uszczypnięciem w nozdrza. Nie powoduje nadmiernego łzawienia, kichania (przynajmniej w moim przypadku), ale daje o sobie znać, przynosząc upragnione o tej porze roku (czyt. latem) orzeźwienie. Po chwili dopada nas aromat tajemniczego olejku kolumbijskiego. Czym jest, tego nikt póki co nie odkrył. Olejek ów częstuje nas aromatem dość gorzkim, charakterystycznym, o kamforowym zacięciu. Faktem jest, że trzeba się do niego przyzwyczaić, przekonać do niego. Nie każdemu może się spodobać. Były opinie, że psuje cały mentolowy efekt, że bez niego Gletscher Prise byłby lepszą tabaką. Moim zdaniem dodatek ten tworzy coś na kształt nowej jakości, coś co odróżnia Gletschera od innych "mentolówek". Nie oznacza to jednak, że ten produkt Pöschla to twór wyjątkowy i wybitny. Absolutnie tak nie jest. To tabaka akceptowalna, ale nie powalająca na kolana. Produkt charakterystyczny, lecz przeciętny aż do bólu. Wspomniany olejek powoduje, że nie pomylicie jej z żadną inną tabaką, no może za wyjątkiem Alpen Prise od Swedish Match, do której Gletscher Prise jest bardzo podobna. Są osoby, które omijają szerokim łukiem ten produkt z Geisenhausen, są też tabaczarze wychwalający go pod niebiosa. Mnie osobiście popularny Gietek ani ziębi, ani parzy. Nie darzę go specjalnym sentymentem, ale też nie ciskam gromami na jego widok. Ot, tabaka do zażywania raz na jakiś czas, bez przymusu zachowania ciągłości posiadania pełnej tabakierki. Ale przyznaję, jeśli komuś zasmakuje, może z powodzeniem stać się tabaka codzienną.
A więc dla kogo przeznaczony jest ten produkt? Z pewnością dla wielbicieli tabak od Pöschla, jak i tych lubujących się w "mentolówkach" w ogóle. Zastosowanie olejku kolumbijskiego było zabiegiem, który zniechęcił wielu do tego produktu. Ale przyznać trzeba, że bez niego Gletscher byłby zwykłą tabaką mentolową, a tak przynajmniej zyskała pewną indywidualność, innowacyjność w obrębie nurtu. Za to doceniam ten specyfik. Resztę oceniam przeciętnie, bez większego entuzjazmu. Jeśli chodzi o stajnię Pöschla, mógłbym wymienić kilka tabak, które przyćmiewają znacznie opisywany produkt. Ale są też gorsze. Tak więc cóż mogę powiedzieć, spróbować warto, ale do kategorii "must have" raczej bym jej nie zaliczył. Są lepsze tabaki mentolowe, są lepsze tabaki w ogóle... Rzekłem.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- Orzeźwienie
- Dla niektórych olejek kolumbijski może okazać się strzałem w dziesiątkę
- Konsystencja
- Tabakierka
- Dostępność
Minusy Tabaki
- Przeciętność
- Dla niektórych olejek kolumbijski może dyskwalifikować całą tabakę
- Średniej jakości tytoń
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Lipiec 19, 2011)
Ocena ogólna 
 
2.6
Ocena smaku 
 
2.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Gletscher, gletscher, gletscher, co tu z Tobą zrobić...

Gletscher, gletscher, gletscher...
Po zakupieniu jak zawsze: otwarcie, nasypanie, zażycie.

Na początku czuć mentol, a po chwili do nozdrzy wdzierają się olejki kolumbijskie. Ich zapachu moim zdaniem nie da się określić... Te olejki właśnie me od tej tabaki leciutko odrzuciły. Po czasie ta tabaka mi zaczęła "cuchnąć", więc chciałem ją jak najszybciej skończyć, by chwycić się czegoś innego. Ale jak wiadomo, każdy lubi co innego...

A konkrety:

Aromat: mentol z olejkami :P Mi śmierdzą osobiście

Tabakierka: Piękna, z górami w tle :) Dlatego tabakierka ma najwyższą ocenę

Zmielenie: Średnie, wilgotność mi się wydaje mocniejsza oraz tabaka jest oleista.

Osobiście polecę tą tabakę każdemu tabacznikowi/tabaczarzowi, ponieważ to jest podstawowy produkt Poeschla, ale jak napisałem, nie każdemu może przypasować z powodu dziwnego aromatu olejków.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
Ładna tabakierka
Idealna na każdą porę roku
Odświeża
Minusy Tabaki
Taki mały minus to konsystencja
Aromat (zapewne olejków kolumbijskich), który po czasie może niektórych odrzucić (mój kolega określił go jako herbata, albo karma dla psów...).
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Listopad 27, 2011)
Ocena ogólna 
 
3.0
Ocena smaku 
 
2.5
Ocena opakowania 
 
5.0

olejek?

Po tej tabace spodziewałem się nieco więcej – częściowo za sprawą opinii, ale także i tabakiery. Opakowanie ma bardzo ładne – chyba najładniejsze tej firmy, jakie mam (a mam, np. ładną tabakierę po Ozonie President).
Standardowy kształt, czyli zaokrąglony prostokąt, który w tym przypadku jest błękitny. Naklejka jest granatowa z białymi i srebrnymi dodatkami (możemy w nich dostrzec swoje rozmazane odbicie). Wszystko wygląda bardzo ładnie.
Ośnieżone góry z tej naklejki mają pewien związek w zawartym w środku mentolem... Jaki jest? Lekki, nawet przyjemny. Nie wierci w nosie. Po prostu zwykła „mentolówka” z pewnym dodatkiem, którym jest olejek kolumbijski. Osobiście uważam, że bez niego byłoby dużo lepiej – bardziej neutralnie. Smak tego, co dodali do tej jest słodko kwaśny (przy pierwszym zażyciu kojarzyło mi się z jakimś detergentem) – ma to pewną zaletę, ponieważ mentol nabiera delikatnej słodyczy, jest bardziej „miękki”. Ale ten kwaśny smak pomimo tego, że jest stosunkowo lekki psuje wszystko. Odnoszę wrażenie jakby tabaka była lekko... zepsuta, przeterminowana – zupełnie jakby data terminu ważności tego tajemniczego olejku minęła.
Może się podobać, ale moim zdaniem psuje to smak tego „zabalsamowanego” mentolu. Poza tym mam wrażenie, że tytoń jest naprawdę marny.
Konsystencja standardowa jak na ta firmę. Ostatecznie niech będzie.

Przy okazji napiszę, że spotkałem się z tym, że niektórym ta tabaka kojarzy się z... "kocim żarciem".

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- tabakiera
- cena
- olejek może się podobać
- delikatnie słodki, lekki mentol
Minusy Tabaki
- olejek, który ulepsza mentol ma też swoją kwaśną stronę (tak podejrzewam, że to on)
- konsystencja
- olejek psuje wszystko dla mojego nosa
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
Ocena ogólna 
 
3.4
Ocena smaku 
 
3.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Ice, ice baby

Tabaka w sam raz na upalne dni. Po zażyciu gwarantuję każdemu, że poczuje chłód aż do samych kości! Rzeczą niezwykłą, (być może urojoną przeze mnie) jest tutaj delikatny, śmietankowo-podobny aromat, który nieco poskramia tego mentolowego rumaka. Nie przepadam za mentolówkami, więc ciężko z mojej strony oczekiwać jakichś zachwytów w stosunku do tej tabaki. Za ten kremowy posmaczek dostanie 3 punkty.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- Orzeźwia
- Jak na mentolówkę, dość intrygująca
- Cena
- Dostępność
Minusy Tabaki
- Mogła by być nieco subtelniejsza
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
qqeczka
Ocena ogólna 
 
3.2
Ocena smaku 
 
3.0
Ocena opakowania 
 
4.0

Zapach stóp..

Wracając z Wrocławia naturalnie zaszedłem do kiosku przy dworcu pamiętając, że był tam ciekawy wybór ostatniego razu. No ale cóż, patrzę na półkę i widzę standard standardów Poslcha, wśród którego nie próbowałem tylko Gletscher Prise. Już wcześniej ją widziałem w innym miejscu, jednak jakoś tak mnie nie pociągała wizualnie: kolorystyka, etc. nie wiem czemu kojarzy mi się z medykamentem. No ale cóż, czas spróbować. Tak więc biorę i lecę na swój pociąg. Siadam sobie wygodnie w wagonie, gdzie siedzenia są tak naprzeciwko siebie, jak w autokarze. Odprężam się, czekając na odjazd pociągu. No i myślę sobie: "to jest odpowiednia chwila na Gletschera". Wyciągam więc tabakierkę, odbezpieczam wieczko i wysypuję odrobinę. Wcześniej regularnie korzystając z dobrodziejstw Ozony Spearmint i pewnie do niej porównując zauważyłem na początek, że Gletscher jest jasny i dość sypki. Powąchałem i poczułem mentol, jednak jakiś taki.. nietypowy. No nic, zażywam. Tabaka ładnie weszła i od razu zauważam, że pięknie odświeża nos. Nawet po aromacie trochę mi się z lekiem kojarzyła. Czuję aromat mięty, jednak przez chwilę.. nagle zaczął przebijać się zapach stóp. "Cholera!" - myślę - "chyba ta babka przede mną ściągnęła buty! Nawet Gletscher sobie z tym nie radzi!". No ale nic, pociąg ruszył i jadę dalej, a o stopach jakoś zapomniałem. W czasie podróży jednak zauważyłem, że co rusz zażywałem Gletschera, zapach stóp powracał. I nagle olśnienie! To jego aromat! Gletscher pachnie jak stopy! Chwila, muszę się przekonać, bo sam nie wierzę własnemu słowu. Tylko zażyję...
...
...
Najpierw mięta.. a potem kurde stopy! Cholera wie jednak, dlaczego mi to nie przeszkadza aż w takim stopniu, by jej nie zażywać ^^

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
Odświeżająca tabaka, może nie do codziennego użytku, ale jako skok w bok od takowej. Powszechnie dostępna, a i cena nie odstrasza.
Minusy Tabaki
Jakoś tak kojarzy mi się z lekami, i po opakowaniu, i po aromacie. Chociaż czytając recenzje innych dochodzę do wniosku, że może to dlatego, iż ma smak mięty, a nie mentolu. A, i jeszcze jedno: STOPY. Chociaż to może być moje osobiste skojarzenie ^^ a zresztą jakoś tak z czasem zapach stóp jest coraz mniej wyraźny ^^
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
12 rezultat(y) - wyświetlane 1 - 5  
1 2 3