redakcja@top25snuff.com
gg: 5100723
fbde5237d004e87f1b284f362bfe6a35.jpg

Szczegóły recenzji

 
Klostermischung
Bernard Tabak
by Administrator     Wrzesień 24, 2009    
(Updated: Lipiec 03, 2013)
Ocena ogólna 
 
4.2
Ocena smaku 
 
4.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Diament ze skazą

Przez długi czas wybitnie mi popularny "mnich" nie leżał. Kiedy do wyboru miałem takie wspaniałe wspaniałości jak m.in. Aecht Altbayerischer, Perlesreuter czy Weis-Blau, wolałem sięgnąć po którąś z nich niż po bohatera niniejszego opisu. Klostermischung poszedł w odstawkę na dłuuugie tygodnie. Kiedy jednak tłuste czasy się skończyły, a większość tabakierek w mojej kolekcji zaczęła świecić pustkami, "mnich" niejako z przypadku dostał druga szansę. Zwłaszcza iż w portfelu hulał wiatr, toteż szans na urozmaicenie tabaczanego menu nie było. Nos chyba zaczął się przyzwyczajać do dosyć specyficznej tabaki jaką jest Klostermischung. Jednak od huraoptymizm co niektórych recenzentów oraz forumowiczów byłem daleki.
Pierwsze co rzuca się w oczy przed zażyciem to nierównomierne zmielenie. Generalnie zmielenie określiłbym jako średnie. Proszek jest tłustawy, ciemny jak smoła i niesamowicie wonny. Wcale nietrudno natrafić na całkiem spore, bardzo twarde grudki, które dosyć ciężko zmiażdżyć nawet przy pomocy palców. Forma tabaki sprawia, że po sznupnięciu często zdarza się iż jakieś większe kawałki wypadają z nosa.
Kiedy już proszek wyląduje w nozdrzach czuć pieczenie i szczypanie. Nie jest to jakieś subtelne ukłucie czy muśnięcie, ale stan który towarzyszy nam przez dłuższą chwilę. Dochodzi do tego zalewające całą jamę nosową uczucie ciepła powodowane przez rum(?). Mieszanka aromatów jest doprawdy imponująca. Jest tam doskonale sfermentowany tytoń o bardzo przyjemnym zapachu wędzonkowo-dymnym. Może to aż nazbyt oczywiste skojarzenie, ale przywodzi mi on na myśl wędzarnię wujka gdzie wyrabiał wszelkiego rodzaju, wspaniałe, swojskie wędliny. Dalej mamy aromat świeżo mielonej kawy, który przeistacza się za moment w gorzką czekoladę. A jakby jeszcze wrażeń było mało, wszystkiemu towarzyszy wyborna słodycz, która pasuje do tej całej kompozycji jak ulał. Nie jest ona może jakoś dobrze wyczuwalna, a wręcz przeciwnie: delikatnie tylko zarysowana. Jest jak brakujący element układanki. Klostermischung określany jest zazwyczaj jako tabaka rumowa. Nie jestem do końca przekonany czy też ta słodycz, którą wyczuwam to właśnie rum.
"Mnich" jest bogaty w nikotynę i pod tym względem nawet najwięksi malkontenci nie mają się do czego przyczepić.
Tabakierka nie zaskakuje, bo jest standardowa dla wyrobów Bernard Tabak. A więc mamy tu do czynienia z plastikowym, 10 gramowym pudełkiem, koloru czarnego z bocznym przesuwakiem. Nadmienić trzeba, że w przeciwieństwie do niektórych dzieci Bernarda, suwak chodzi bardo lekko-tak jak powinno być. Etykieta pasuje zarówno do ducha tabaki, a tym bardziej do jej nazwy. Prezentuje się niezwykle okazale. Na naklejce nie ma właściwie jakiegoś zbędnego elementu. Szczególnie do gustu przypadł mi znajdujący się na górze napis "Schnupftabak", napisany bardzo ciekawą czcionką. Centralną postacią ogniskującą uwagę tabaczarza jest rzecz jasna mnich(z lekką nadwagą) zażywający tabakę szczyptą. Na jego twarzy widnieje tajemniczy uśmieszek, związany zapewne ze wspaniałym aromatem mieszanki klasztornej. Miły akcent stanowi także malutki herb na prawo od głowy mnicha.
Kapitalna mieszanka zapachów tego wyrobu, a także nienagannie wykonane puzderko nie są mi w stanie przesłonić jej wad. Jest to bodajże jedyna tabaka, która powoduje u mnie bardzo bolesny spływ do gardła. Pal licho że boli. Niestety towarzyszy temu także ohydny posmak w gardle. Nawet mi przez myśl nie przechodzi zażywanie "mnicha" bez czegoś do picia pod ręką. Właśnie przez tą dosyć dla mnie poważną niedogodność, Klostermischung nie jest zbyt częstym gościem w moim nosie. Nie gra roli ilość zażytego proszku, bo też po nawet najmniejszych dawkach borykam się z podrażnioną śluzówką i gardłem.
Jak można wnioskować z mojej recenzji, wyrób ten nie ma zbyt wielu słabych punktów. Wymienione przeze mnie wady stanowią drobną skazę tej tabaki, które jednak rzutują na jej odbiór. W jakimś niewielkim stopniu odbierają radość z zażywania jej i nie pozwalają mi się w pełni cieszyć bogactwem aromatów.

Jeśli ktoś nie odczuwa opisywanych przeze mnie niedogodności to śmiało może dodać do oceny smaku co najmniej 0,5 :)

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
-pozornie klasyczny, tłusty schmalzler, ale nie do końca...
-ładna tabakiera
-duża dawka nikotyny
-funkcjonalne pudełko
Minusy Tabaki
-podrażnia śluzówkę
-bolesny spływ do gardła
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 

Komentarze

 
 
Sortowanie 
 
To write a comment please register or