redakcja@top25snuff.com
gg: 5100723
fbde5237d004e87f1b284f362bfe6a35.jpg

Szczegóły recenzji

 
Firedance Hot
Samuel Gawith
by Pablo     Grudzień 20, 2012    
Ocena ogólna 
 
5.0
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Pełna jaskrawość

Otwieram puszkę i uderzają mnie owoce. Uderzają w sensie literalnym z siłą nieokreślonego zapachu. Owoce słodkie i cierpkie jednocześnie, pośród których niezwykle trudno wyszczególnić poszczególne nuty aromatyczne. Organoleptycznie przekracza to po prostu moje możliwości. SG produkuje na szczęście także tytonie fajkowe i wiele jest analogów pomiędzy ich twórczościa tabaczaną i tytoniową. Posłużmy się więc szeroką paralelą do siostrzanego produktu: SG Firedance w wersji pipe tobbaco, aromatyzowanej czarną porzeczką, wanilią i brandy. Od siebie dodam, że w tej tabace wyczuwam także delikatną śliwkę, ewentualnie delikatne prażone jabłko (sic!). Moje odczucia radzę jednak potraktować z przymrużeniem oka. Sądzę bowiem, że każdy tabaczarz wyczuje w Tańcu Ognia coś innego.

Po zażyciu nic się nie zmienia. Firedance wciąż okłada mnie pięściami na oślep. Osobiście, w tym konkretnym wypadku nawet mi się to podoba, choć na pewno znajdą się tacy, którzy stwierdzą, że to nieprzyzwoite. Koniecznie trzeba zaznaczyć, że aromat mimo całej poliaromatyczności, inwazji i poniekąd gwałtu jaki wyrządza zmysłom, jest zaskakująco jednolity, skomponowany z iskrą geniuszu. Ciężko poszczególne nuty wyodrębnić, a nawet jak się udaje, jeszcze trudniej je nazwać. Siła i harmonia - harmonia intensywności, że posłużę się taką metaforą.

Mądrej intensywności, dalekiej od bezmyślnej przesady i nachalności. Intensywności która pozwala się sobą rozkoszować. Nie bez znaczenia jest tu baza tytoniowa podobna do tej znanej z Viking Peach - wędzona delikatnie, ciemna i dość bogata w nikotynę. Forma tej tabaki również jest podobna do innych SG z wielkich puszek - ponadprzeciętnie wilgotna i średnio zmielona.

A co poeta miał na myśli? Firedance, Taniec Ognia jest bowiem określeniem o tyle chwytliwym, co enigmatycznym. Trzeba jasno powiedzieć: ognia w tej tabace nie ma: nie parzy, nie gryzie. Jest intensywność, gwałtowność i pewne napięcie. Jednolity na pozór aromat zdaje się tańczyć i mienić poszczególnymi nutami zapachowymi. Ale powtarzam - tylko pozornie - nigdy nie odstępując od zasady harmonii i wyważenia. Aromat w tej tabace jest jaskrawy i to chyba najlepsze dlań określenie. Prawdziwy Taniec Ognia.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
+ perfekcyjnie skomponowany, złożony aromat
+ doskonały o każdej porze roku (choć pierwotnie został skomponowany specjalnie na święta 2011)
+ jedna z najlepszych owocówek jakie próbowałem
Minusy Tabaki
- nie dostrzegam
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 

Komentarze

 
 
Sortowanie 
 
To write a comment please register or